Silne podmuchy wiatru, jakie nawiedziły Polskę w ostatnich dniach, zwłaszcza z czwartku na piątek w zeszłym tygodniu, spowodowały liczne uszkodzenia w energetycznej infrastrukturze. Najbardziej narażeni na zniszczenia byli dystrybutorzy energii elektrycznej, eksploatujący tysiące kilometrów linii energetycznych.
Wichura, w porywach sięgająca do 130 kilometrów na godzinę, nie ominęła największego przedstawiciela branży - Koncernu Energetycznego Energa, którego infrastruktura pokrywa blisko 25 proc. powierzchni kraju. - W kulminacyjnym momencie prądu nie było w ponad 200 tys. domów. Obecnie trwają końcowe prace naprawcze - mówi Mieczysław Wrocławski, rzecznik prasowy Energii w oddziale w Gdańsku. Spółka szacuje wartość strat spowodowanych nawałnicą na około kilkaset tys. zł. - Majątek firmy jest ubezpieczony - zapewnia M. Wrocławski.
Znacznie większe straty, szacowane na 5 mln zł, poniósł EnergiaPro Koncern Energetyczny, działający na terenie Dolnego Śląska i Opolszczyzny. Wrocławska spółka liczy na zwrot odszkodowania wynikający z wcześniej zawartych umów z ubezpieczycielami. Straty dotyczą linii wysokiego, średniego i niskiego napięcia. - Przewidujemy, że naprawy mogą potrwać do 23 stycznia - informuje Dorota Pytlak, z koncernu EnergiaPro.
STOEN, dostarczający energię elektryczną dla Warszawy, zakończył już usuwanie zniszczeń. Podczas całej operacji spółka przyjęła 926 zgłoszeń, z czego 181 dotyczyło zerwanych przewodów. - Dotychczas skupiliśmy się na pracach naprawczych. Dopiero teraz przystępujemy do zliczania poniesionych kosztów - odpowiada Iwona Jarzębska, rzecznik prasowy spółki, pytana o wielkość strat.
Sytuację opanowano także w koncernie Enion, który w najtrudniejszym dla firmy momencie miał wyłączonych 3945 stacji transformatorowych zasilających 220 tys. odbiorów. - Obecnie nasza sieć pracuje normalnie - uspokaja Ewa Groń, kierownik biura informacji Enionu.