Niektóre inwestycje spółek kolejowych wchodzących w skład grupy PKP, które zostały zaplanowane na ten rok, mogą nie dojść do skutku. Wszystko przez to, że rząd do tej pory nie zdecydował, czy oddłużyć kolej. - Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywała, to będziemy musieli przesunąć na obsługę zadłużenia pieniądze, które miały zostać przeznaczone na inwestycje - mówi Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP. Dodaje, że cięcia w wydatkach na inwestycje obejmą w szczególności PKP Polskie Linie Kolejowe (modernizacja linii kolejowych), PKP Cargo (zakup i modernizacja taboru) oraz PKP SA. W mniejszym stopniu będą one dotyczyły spółek, zajmujących się przewozami pasażerskimi - PKP Intercity oraz PKP Przewozy Regionalne.
To właśnie problemy tej ostatniej firmy kładą się cieniem na sytuacji finansowej całej grupy. Jej zadłużenie, wynoszące w tej chwili ok. 2,1 mld zł, powstało na skutek nieprzekazywania w ostatnich latach przez rząd dotacji dla przewozów regionalnych. Firma, która nie otrzymywała należnych jej pieniędzy, przestała płacić PKP PLK i innym spółkom kolejowym (jak np. PKP Energetyka). To zaś powoduje, że ich sytuacja finansowa jest daleka od normalności, czego najlepszym dowodem są problemy z płatnościami za wykonanie robót, jakie ma PKP PLK.
Ministerstwo Transportu opracowało w ub.r. dwa sposoby oddłużenia kolei. Pierwszy zakładał sięgnięcie bezpośrednio po środki z budżetu państwa; natomiast w drugim miał zostać wykorzystany Fundusz Kolejowy, który zaciągnąłby kredyt na spłatę wierzytelności (patrz ilustracja). Oba pomysły zostały zablokowane przez resort finansów.
Jak podkreśla Ministerstwo Finansów, w przesłanej nam informacji, "warunkiem zgody na ewentualne oddłużenie spółki (PKP PR) jest zagwarantowanie, że oddłużony podmiot nie będzie ponownie się zadłużał". Tymczasem - zdaniem resortu - "brak wypracowania tego rodzaju mechanizmów w funkcjonowaniu spółki PKP Przewozy Regionalne podaje w wątpliwość zasadność angażowania środków publicznych na ten cel".
MF podkreśla, że decyzję o wyborze sposobu oddłużenia podejmuje rząd. Jednak coraz słabsza pozycja Jerzego Polaczka, ministra transportu, powoduje, że los PKP znalazł się w rękach wicepremier Zyty Gilowskiej.