Początek roku należał do dolara. Jednak już wkrótce sytuacja może się zmienić, i to euro powinno się umacniać. Przed końcem roku kurs może dojść do 1,45 USD za euro, co oznaczałoby 12-proc. aprecjację wspólnego pieniądza - wynika z prognoz analityków brytyjskiego banku HSBC.
Sprawdzenie się tych przewidywań oznaczałoby, że euro będzie najmocniejsze w historii. Dotychczasowy najwyższy kurs to 1,36 USD, jakie za euro płacono w grudniu 2004 r. Także inne banki, choć oczekiwania co do siły wspólnej waluty mają skromniejsze niż HSBC (aprecjację do 1,45 USD przewiduje tylko Dresdner Kleinwort), nie wykluczają kolejnych rekordów.
Obecnie za euro, używane w 13 krajach Eurolandu, płaci się niespełna 1,30 USD. Oznacza to, że od początku roku euro straciło do dolara 2,6 proc. Za sobą ma jednak udany okres - w zeszłym roku waluta zyskała 11,7 proc.
Nadzieje na wzrost notowań euro są wiązane przede wszystkim z polityką monetarną Europejskiego Banku Centralnego. Chcąc stłumić inflację, w ciągu trzynastu miesięcy bank wywindował główną stopę z 2 proc. do 3,5 proc. I jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Kolejna podwyżka stóp możliwa jest już w marcu.
Gospodarka strefy euro wzrośnie w tym roku o 2,7 proc. - wynika z prognoz niemieckiego instytutu ekonomicznego Ifo. Dobra koniunktura także sprzyja umacnianiu się pieniądza. - Euroland jest w znacznie lepszym miejscu cyklu koniunkturalnego niż Stany Zjednoczone - podkreśla David Bloom, szef działu analiz walutowych w HSBC. Nie sprawdza się m.in. czarny scenariusz, według którego gospodarka strefy euro miała sporo stracić na wprowadzeniu w Niemczech wyższych stawek podatku VAT.