Liberty Poland, jedna z największych sieci dilerskich Polkomtela (sieć Plus GSM) ma urosnąć w tym roku ze 157 do 350 salonów. To może się udać jedynie dzięki przejęciom, które w tej branży napotykają ograniczenia.
Po pierwsze, aby kupić inną sieć, dilerzy muszą dostać zgodę swojego zleceniodawcy, czyli operatora. Po drugie, operatorzy często zapewniają sobie prawo pierwokupu sieci, które dla nich pracują. Dla przykładu: PTK Centertel zastanawiał się swojego czasu, czy z niego nie skorzystać, gdy na sprzedaż zostały wystawione sieci Taurus, Ostrowski czy Havo - przejęte ostatnio przez giełdowy Tell. Po trzecie, aby świadczyć usługi na rzecz innej sieci komórkowej i jednocześnie nie doprowadzić do naruszenia umów z dotychczasowym partnerem, dilerzy tworzą oddzielną spółkę, przeznaczoną do obsługi nowego kontrahenta. Tak zrobił grecki Germanos (Germanos Polska obsługuje Polską Telefonię Cyfrową, czyli sieć Era, a GTI - PTK Centertel, czyli Orange) czy Tell (największa sieć Orange, w skład grupy wchodzi także Connex, hurtownia sprzedająca karty przedpłacone wszystkich operatorów).
Rewolucja czy ewolucja?
Jednak prezes Liberty jest zdania, że w niedługim czasie sytuacja dystrybutorów się zmieni. - Jestem przekonany, że operatorzy są już przygotowani do zmiany modelu sprzedaży swoich usług. W niedługim czasie zaczną oszczędzać i powstaną systemy sprzedaży, gdzie tylko część salonów - 150-200 - będzie miała wyłączny charakter, a reszta będzie sprzedawała usługi wielu operatorów - powiedział ?Parkietowi" Wiesław Wiśniewski, prezes i właściciel Liberty.
Wywoływanie wilka z lasu