Reklama

Atak klonów

Fundusze zagraniczne mogą wchodzić na polski rynek frontowymi drzwiami (wystarczy, że poproszą o zgodę Komisję Nadzoru Finansowego). Jest jeszcze inna ścieżka: klonowanie

Publikacja: 24.01.2007 08:06

Wiele firm, które działają na globalnym rynku zarządzania aktywami, ma w Polsce swoje Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI). Wprowadzając na nasz rynek swoją zagraniczną ofertę, skorzystają z ich pośrednictwa. Wystarczy uruchomić polski TFI, który będzie inwestował aktywa w odpowiedni fundusz (lub fundusze) zagraniczne. Taką formę wzbogacenia krajowej oferty wybrały np. Pioneer Pekao, AIG czy Superfund.

Klony azjatyckie

Pioneer Funduszy Globalnych to specjalistyczny fundusz parasolowy, który składa się z trzech subfunduszy - Dochodu i Wzrostu Rynku Chińskiego, Dochodu i Wzrostu Rynku Japońskiego oraz Dochodu i Wzrostu Regionu Pacyfiku. Te fundusze inwestują większość aktywów w tytuły uczestnictwa odpowiednich funduszy luksemburskich Pioneera.

Na przykład, fundusz chiński do połowy swoich aktywów lokuje w Pioneer Funds Greater China Equity, a resztę w Pioneer Funds Strategic Income. Pierwszy z funduszy buduje swój portfel przynajmniej w 2/3 z akcji chińskich i tajwańskich. Drugi z funduszy inwestuje w papiery dłużne denominowane w dowolnej walucie. Podobna konstrukcja stosowana jest w pozostałych dwóch subfunduszach - z tą różnicą, że część akcyjna to odpowiednio: Pioneer Funds Japanese Equity oraz Pioneer Funds Pacific (ex. Japan) Equity. Mamy więc w praktyce fundusze zrównoważone.

Minimalna pierwsza wpłata do każdego z nich to 1000 zł (kolejna to o połowę mniej). Opłata manipulacyjna przy wpłacie poniżej 10 tys. zł wynosi w przypadku każdego z trzech subfunduszy 4 proc. (spada do 0,5 proc. przy wpłacie powyżej 1 mln zł). Nieco inaczej wygląda kwestia kosztów zarządzania. Niestety, piętrowa konstrukcja funduszu oznacza dodatkowe koszty dla inwestora. Opłata za zarządzanie luksemburskimi funduszami Pioneera to nie więcej niż 1,6 proc. Polskie TFI pobiera dodatkowo 2,5 proc. w skali roku. W efekcie cały fundusz kosztuje przynajmniej 4,1 proc. rocznie (w praktyce nieco więcej, bo część kosztów pobierana jest poza opłatą za zarządzanie). To sporo - nawet jak na polski fundusz zrównoważony (średnio 3,4 proc.) i zdecydowanie więcej niż jakikolwiek zagraniczny fundusz wprowadzony bezpośrednio na polski rynek. Zaletą oferty Pioneera jest z pewnością dostępność - 1000 zł to najniższa stawka w ofercie większości zagranicznych funduszy dostępnych na rynku (przypomnijmy: Franklin Templeton: 2500 euro lub dolarów, Blackrock Merrill Lynch - 5000 dolarów).

Reklama
Reklama

Nietypowy parasol

Unikalną ofertę przygotowało AIG TFI - w ramach jednego funduszu parasolowego oferowane są fundusze krajowe oraz zagraniczne. Specjalistyczny AIG Parasol Podatkowy składa się z 12 subfunduszy - od polskiego funduszu pieniężnego do funduszy azjatyckich. Oferta jest bardziej kompleksowa niż w przypadku Pioneera. Opłaty manipulacyjne w przypadku krajowej części parasola kształtują się od 0 (fundusz pieniężny) do 4 proc. (fundusz akcji). Wyższe prowizje, bo aż 5 proc. (niezależnie od wysokości wpłacanej kwoty) pobierają subfundusze zagraniczne. Dotyczy to nawet funduszu obligacji. Minimalna wpłata to 1000 zł w przypadku funduszy polskich i 5000 zł lub 1250 dolarów dla funduszy zagranicznych.

Podobnie jak w Pioneerze, subfundusze zagraniczne inwestują pieniądze zebrane na polskim rynku w zagraniczne fundusze AIG - AIG Globar Funds. Np.: subfundusz Akcji Chińskich i Azjatyckich przekazuje pieniądze do trzech funduszy: AIG Greater China Equity Fund, AIG South East Asia Asia i AIG India Fund. Do dwóch pierwszych może trafiać maksymalnie połowa aktywów, a do trzeciego nie więcej niż 30 proc.

Zasady pobierania opłat za zarządzanie są dość podobne, jak w przypadku Pioneera. Bazowe fundusze zagraniczne AIG - według prospektu polskiego funduszu - nie pobierają za zarządzanie więcej niż 1,8 proc. Polskie TFI nakłada dodatkową opłatę za zarządzanie, która - zgodnie z prospektem - może wynosić 3 proc., jednak decyzją zarządu została obniżona do 2,2 proc. Po tym "uzupełnieniu" mamy poziom kosztów typowy dla krajowych funduszy akcyjnych.Zaletą oferty AIG jest skupienie pod jednym "dachem" funduszy krajowych i zagranicznych - w efekcie jest to jedyna tego typu oferta na rynku. Konstrukcja funduszu parasolowego pozwala przenosić pieniądze z funduszu do funduszu bez podatku od już wypracowanych zysków. Sama paleta funduszy jest też szeroka i praktycznie niewielu, nawet bardziej wymagających inwestorów, będzie musiało szukać rozwiązań poza parasolem. Wadą, podobnie jak w przypadku Pioneera, jest obciążenie zagranicznych funduszy dodatkowymi kosztami, co niweluje ich przewagę pod tym względem nad ofertą krajową.

"Klony" z reguły inwestują najwyżej w 2-3 fundusze zagraniczne. Bardziej złożoną konstrukcję zaprezentowało Millennium TFI. Znajdujący się w ofercie tej firmy Millennium SFIO Funduszy Zagranicznych to konstrukcja parasolowa złożona z 10 subfunduszy, z których każdy jest z kolei funduszem funduszy, a więc inwestuje w zagraniczne fundusze inwestycyjne. Mamy więc 5 typów subfunduszy: konserwatywny, stabilny, wzrostowy, dynamiczny i agresywny, które różnią się skalą zaangażowania na rynku akcji. Jednocześnie każdy z subfunduszy dostępny jest w dolarach lub w euro (przynajmniej połowa aktywów ma być denominowana w danej walucie). Daje to łącznie 10 możliwości inwestycyjnych w ramach parasola.

Minimalna wpłata to 1000 dolarów lub euro. Atrakcyjnie wyglądają prowizje - od 0,5 proc. dla subfunduszy konserwatywnych do jedynie 2 proc. w przypadku agresywnych (dodatkowo pierwsza wpłata w roku kalendarzowym obciążona jest stałą opłatą manipulacyjną 25 złotych). W przeciwieństwie do dwóch wcześniej opisywanych produktów, fundusz Millennium działa na tyle długo, że dostępne są jego półroczne sprawozdania finansowe. Polecam inwestorom lekturę tych dokumentów. Prospekt czy statut to ogólne ramy działalności, a dokładne informacje (prawda - uzyskiwane ze sporym opóźnieniem) zawierają właśnie sprawozdania.

Reklama
Reklama

Ze sprawozdania subfunduszu agresywnego wynika, że w połowie 2006 r. w jego portfelu były tytuły uczestnictwa 23 funduszy takich marek, jak: Merrill Lynch, JP Morgan Fleming, Morgan Stanley czy UBS. Największy, bo prawie 13-proc. udział w portfelu, miał GLG European Equity Fund. Tak czy inaczej, widać dość daleko posuniętą dywersyfikację lokat. Samym doborem funduszy zagranicznych do subfunduszy Millennium zajmuje się londyńska firma Wealth Management Central Unit, która należy do grupy Millennium BCP. W większym stopniu uzasadnione jest więc pobieranie przez Millennium TFI dodatkowej opłaty za zarządzanie, która, według statutu, nie może być wyższa niż 4 proc., a w I półroczu 2006 r. (za ten okres dostępne jest najnowsze sprawozdanie) wyniosła 2,3 proc. w skali roku.

Klon typu hedge

Nietypowy klon to oferta Superfund TFI. Superfund to fundusz typu hedge, czyli taki, który - przynajmniej w teorii - powinien zarabiać w każdych warunkach rynkowych, także w trakcie bessy. Firma powstała w połowie lat 90. w Austrii i dzięki dobrym wynikom jej fundusze szybko zdobyły popularność na kilku innych rynkach. Superfund to fundusz hedge typu managed futures - inwestuje w kontrakty terminowe na akcje, surowce, waluty i wiele innych instrumentów. Tak jak w wielu funduszach tego typu, bieżącym zarządzaniem zajmuje się automatyczny system transakcyjny, który podejmuje decyzje na bazie sygnałów z analizy technicznej.

Superfund postanowił wejść na polski rynek właśnie z wykorzystaniem krajowej konstrukcji prawnej - polskiego towarzystwa funduszy inwestycyjnych. W efekcie w tej chwili jest to jedyny otwarty fundusz typu hedge na polskim rynku. Na razie nie zachwycał wynikami - na tle ubiegłorocznych sukcesów funduszy małych i średnich spółek, wyniki od 7 do 18 proc. za cały 2006 rok nie wyglądają imponująco. Testem dla funduszu będą najbliższe miesiące, kiedy - w razie ewentualnych spadków na giełdzie - powinny ujawnić się zalety unikalnej, jak na polskie warunki, strategii inwestycyjnej.W ofercie Superfund TFI do dyspozycji są dwa fundusze: Superfund SFIO oraz Superfund Trend. Pierwszy składa się z trzech subfunduszy - Superfund A, B i C. Każdy z nich z kolei inwestuje w tytuły uczestnictwa luksemburskich subfunduszy Superfund SICAV, które również oznaczone są pierwszymi trzema literami alfabetu. Strategia A jest relatywnie najbardziej bezpieczna, B jest określana jako dynamiczna, a C jako agresywna. Różnice widać w zmienności wyników polskich funduszy, np. w grudniu (stan na 19 stycznia) Superfund A dał zarobić w euro 12,4 proc., Superfund B 17 proc., a C 19 proc. (był to najlepszy fundusz otwarty w tym okresie na rynku). Superfund SFIO przeznaczony jest dla zamożnych inwestorów - minimalna wpłata to 40 tys. euro. Wynika to stąd, że fundusz inwestuje m.in. w papiery niepubliczne i w związku z tym powinien być dostępny dla tzw. inwestorów kwalifikowanych (zamożnych inwestorów indywidualnych lub osób prawnych, czyli firm). Prowizja za kupno jednostek uczestnictwa w Superfund SFIO to 4,5 proc., dodatkowo w przypadku sprzedaży jednostek w ciągu pierwszych 12 miesięcy pobierana jest 2-proc. opłata. W przypadku Superfund w mniejszym stopniu widoczna jest kumulacja opłat za zarządzanie - np. oryginalny luksemburski fundusz Superfund A życzy sobie 1 proc. w skali roku (przy czym jest to jeden z kilku typów kosztów w tym funduszu). Polskie TFI dokłada do tego 1,2 proc.

Superfund TFI ominęło jednak problem dostępności swojej oferty, wprowadzając fundusze Superfund Trend Plus i Superfund Trend Bis (drugi na razie nie jest oferowany). W ich przypadku wykorzystana została konstrukcja funduszu podstawowego oraz powiązanego. Mamy więc fundusz podstawowy - Superfund Trend Podstawowy, który przekazuje pieniądze do wspomnianych luksemburskich funduszy B i C oraz dwa podczepione do niego fundusze powiązane (Trend Plus oraz Trend Bis). Dzięki takiej piętrowej konstrukcji, oferta funduszy powiązanych może być już szeroko dostępna dla polskich inwestorów - wystarczy jednorazowa wpłata w wysokości 5000 zł lub jedynie 100 zł w ramach Planu Systematycznego Inwestowania. Prowizja wynosi 4,5 proc. w przypadku wpłaty jednorazowej, 2 proc. w 3-letnim programie systematycznego inwestowania i 1,5 proc. w programie 5-letnim. W przypadku wcześniejszej wypłaty pieniędzy, należy uiścić opłaty "karne" - odpowiednio: 2 proc. (wypłata w pierwszym roku w przypadku wpłaty jednorazowej), 4,5 proc. (wypłata przed zakończeniem okresu, na jaki zawarto trzyletni program inwestycyjny) oraz 5 proc. w przypadku wypłaty przed upływem 3 lat od pierwszej wpłaty w planie pięcioletnim.

Inwestycja w fundusze zagraniczne za pośrednictwem polskich TFI z reguły oznacza dodatkowe koszty. Nie zawsze są one uzasadnione. Można je zaakceptować wówczas, gdy dzięki "krajowemu opakowaniu prawnemu" dostajemy fundusz, który inaczej nie mógłby być dostępny na polskim rynku, 0 lub produkt, który ma unikalne cechy (jak oferta Millennium czy AIG). Natomiast proste przenoszenie funduszy zagranicznych na polski rynek za pośrednictwem lokalnych TFI nie ma większego sensu. Bardziej opłacalne jest inwestowanie w oryginalne fundusze akcji - jest to bardziej efektywne. Zwiększenie kosztów obciążających aktywa o np. 2 pkt proc. znacząco obniża wyniki funduszu w dłuższej perspektywie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama