583 banki spółdzielcze należące do trzech działających w naszym kraju zrzeszeń miały w ubiegłym roku niemal 500 mln zł zysku netto. Wynik był o 0,7 proc. słabszy niż rok wcześniej. Zysk brutto wyniósł niemal 623 mln zł i - dzięki dobrym wynikom jednego ze zrzeszeń - był o 1,5 proc. wyższy niż w roku 2005.
Przed spadkiem dochodów udało się uchronić w ubiegłym roku tylko bankom należącym do Spółdzielczej Grupy Bankowej (152 banki skupione wokół Gospodarczego Banku Wielkopolski). Tam zysk netto okazał się o 8,3 proc. wyższy niż rok wcześniej. Bankom z SGB udało się zwiększyć przychody o 6,2 proc., ale też najwyraźniej skutecznie zapanowały one nad kosztami (świadczy o tym fakt, że wzrost zysku był większy niż zwyżka przychodów).
W pozostałych dwóch zrzeszeniach - Banku Polskiej Spółdzielczości i Mazowieckiego Banku Regionalnego - również nastąpił wzrost przychodów (choć był on o połowę mniejszy niż w SGB). Koszty rosły jednak szybciej, stąd lekkie obniżenie zysku w skali roku. Gdyby brać pod uwagę wyniki poszczególnych kwartałów, to II połowa roku była bardziej udana: kwartalne zyski były wyższe niż w podobnych okresach 2005 r.
O ile pod względem wypracowywanych zysków banki spółdzielcze pozostają za plecami sektora komercyjnego, o tyle z powiększaniem skali działania nie mają najmniejszych problemów.
Nawet w rosnącym najwolniej zrzeszeniu - Banku Polskiej Spółdzielczości - aktywa w końcu ubiegłego roku były o prawie 22 proc. wyższe niż rok wcześniej. W rozwijającej się najszybciej Spółdzielczej Grupie Bankowej przyrost przekroczył 27 proc. To przede wszystkim efekt skutecznego zbierania depozytów. Ich wartość wzrosła - w zależności od zrzeszenia - o 23-28 proc. Depozyty w bankach spółdzielczych zwiększają się dzięki trafiającym do rolników pieniądzom z Unii Europejskiej. Z tendencją gwałtownego zwiększania lokat w sektorze spółdzielczym mamy do czynienia od momentu wejścia Polski do UE.