Reklama

Rząd zatwierdził plan dla stoczni

Rząd zatwierdził wczoraj harmonogram prywatyzacji polskich producentów statków. Gorączkowo szukani są inwestorzy

Publikacja: 25.01.2007 08:08

Trwa walka o przyszłość polskich stoczni. Chodzi o zakłady w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Do 15 stycznia Rada Ministrów miała zatwierdzić harmonogram ich prywatyzacji. Jednak dokument dopiero wczoraj został zatwierdzony w trybie obiegowym przez Radę Ministrów. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł "Parkiet", wynika, że żaden z resortów nie zgłosił uwag do brzmienia dokumentu. Jakie są rządowe plany wobec stoczni?

Inwestorzy potrzebni już

Do połowy bieżącego roku trzeba znaleźć firmy z branży, które staną się udziałowcami w Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej "Nowa". Rok później powinna zostać spry- watyzowana Stocznia Gdańsk. Terminy są napięte ze względu na Unię Europejską. Komisja Europejska wydała niedawno decyzję, że polskie stocznie nie będą musiały zwracać pomocy publicznej udzielonej im przez państwo po naszym wejściu do UE, jeśli jak najszybciej wejdą do nich prywatni inwestorzy. Kwota, którą od maja 2004 r. otrzymały zakłady w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie może sięgać nawet 3 mld zł. Stocznie są w tak słabej sytuacji finansowej, że decyzja KE o zwrocie pomocy publicznej oznaczałaby dla nich upadłość.

Rozmowy się nie kleją

Ofertę wejścia do stoczni w Szczecinie przedstawił Złomrex. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że spółka zaproponowała podwyższenie kapitału SSN o 20 mln zł (w tej chwili wynosi on około 350 milionów złotych).

Reklama
Reklama

Zainteresowanych było też dwóch innych inwestorów, ale złożyli oni swoje oferty po terminie. Rozmowy ze Złomreksem jeszcze się nie zaczęły, ale firma ma małe szanse na wejście do stoczni. Dlaczego? Zdaniem rządu, wiarygodni są tylko inwestorzy z branży. Natomiast Złomrex jest na rynku wyrobów hutniczych.

Działania związane z restrukturyzacją SSN utrudniają związki zawodowe. Zachodniopomorska Solidarność sama opracowała program prywatyzacji. Pracownicy, pod groźbą strajku, chcą o swoich planach rozmawiać z premierem Kaczyńskim.

Już od kilku miesięcy wiadomo, że wejściem do Stoczni Gdynia zainteresowany jest ukraiński Donbas. Koncern ma obecnie wyłączność na prowadzenie negocjacji w tej sprawie. Problem w tym, że rozmowy idą bardzo opornie. Inwestor chciałby kupić większościowe udziały, ale bez przejmowania długów stoczni. Tymczasem zobowiązania gdyńskiego zakładu szacowane są na ponad 800 mln złotych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Skarb Państwa nie rozważa możliwości dokapitalizowania stoczni na taką kwotę.

Donbas wszedł do gdańskiej stoczni na początku roku. Należąca do ukraińskiego inwestora spółka ISD Polska kupiła za 5 mln zł ok. 4 proc. udziałów w stoczni. Zakupem większościowego pakietu akcji SG zainteresowana była również włoska firma FVH. Coraz częściej słychać jednak, że Włosi będą chcieli wycofać się ze swojej oferty.

Komisja Europejska powinna do lutego podjąć decyzję w sprawie polskich stoczni. Zdaniem KE, samo znalezienie prywatnych inwestorów nie załatwi sprawy. Chodzi o to, aby zakłady zyskały trwałą rentowność i nie potrzebowały pomocy państwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama