Prezydent USA wygłosił w nocy z wtorku na środę coroczne orędzie o stanie państwa do połączonych izb Kongresu. O ile media i politycy skupiały się głównie na problemie wojny w Iraku, prezydent pierwszą część przemówienia poświęcił kwestiom gospodarczym.
Przedstawiony program był stosunkowo skromny, co wiąże się z trudną sytuacją polityczną, w jakiej znalazł się prezydent. Jego popularność utrzymuje się na najniższym poziomie od czasów prezydentury Nixona, a w Kongresie zamiast przyjaznej republikańskiej większości dominują demokraci. Z tego powodu niewiele punktów planu Busha ma szanse na realizację.
Mniej benzyny
Najciekawszym punktem programu gospodarczego Busha okazał się bez wątpienia plan ograniczenia zużycia benzyny o 20 procent w ciągu najbliższych 10 lat, promowania produkcji paliw ze źródeł odnawialnych oraz podwojenia strategicznych rezerw ropy. Oznaczałoby to zmniejszenie importu ropy naftowej z rejonu Bliskiego Wschodu o 75 procent.
Mimo że plan zwiększania rezerw ma być realizowany metodą drobnych kroków, jego ogłoszenie w dniu orędzia spowodowało skokowy, choć krótkotrwały, wzrost cen surowca na światowych rynkach.