Reklama

Skromne plany Busha na ostatnie dwa lata

Uniezależnienie USA od ropy, reforma systemu emerytalnego, szerszy dostęp do ubezpieczeń medycznych i zrównoważenie budżetu - tego chce George W. Bush

Publikacja: 25.01.2007 08:22

Prezydent USA wygłosił w nocy z wtorku na środę coroczne orędzie o stanie państwa do połączonych izb Kongresu. O ile media i politycy skupiały się głównie na problemie wojny w Iraku, prezydent pierwszą część przemówienia poświęcił kwestiom gospodarczym.

Przedstawiony program był stosunkowo skromny, co wiąże się z trudną sytuacją polityczną, w jakiej znalazł się prezydent. Jego popularność utrzymuje się na najniższym poziomie od czasów prezydentury Nixona, a w Kongresie zamiast przyjaznej republikańskiej większości dominują demokraci. Z tego powodu niewiele punktów planu Busha ma szanse na realizację.

Mniej benzyny

Najciekawszym punktem programu gospodarczego Busha okazał się bez wątpienia plan ograniczenia zużycia benzyny o 20 procent w ciągu najbliższych 10 lat, promowania produkcji paliw ze źródeł odnawialnych oraz podwojenia strategicznych rezerw ropy. Oznaczałoby to zmniejszenie importu ropy naftowej z rejonu Bliskiego Wschodu o 75 procent.

Mimo że plan zwiększania rezerw ma być realizowany metodą drobnych kroków, jego ogłoszenie w dniu orędzia spowodowało skokowy, choć krótkotrwały, wzrost cen surowca na światowych rynkach.

Reklama
Reklama

Prezydent próbował także zdyskontować politycznie szybszy od prognoz spadek deficytu budżetowego Stanów Zjednoczonych, co jest przede wszystkim wynikiem niezłej koniunktury gospodarczej. Zapowiedział ogłoszenie planu zbilansowania budżetu w ciągu najbliższych pięciu lat, bez uchwalania nowych podatków, co jednak zostało chłodno przyjęte przez demokratyczną część członków Kongresu. Podobnie potraktowano dość enigmatyczną propozycję reformy systemu emerytalnego i ubezpieczeń dla emerytów oraz najuboższych.

Dwa spojrzenia na realia

Prezydent w różowych kolorach przedstawiał sytuację Stanów Zjednoczonych, przypominając, że wzrost gospodarczy trwa już czwarty rok, a bezrobocie utrzymuje się na bardzo niskim poziomie.

Zupełnie inną wizję ekonomicznych realiów mają jednak demokraci. Senator Jim Webb z Wirginii, któremu przypadł zaszczyt wygłoszenia riposty, przypominał przede wszystkim o kryzysie klasy średniej, która nie jest w stanie finansować kosztów wykształcenia swoich dzieci oraz opłacania opieki medycznej. Jednocześnie płace pracowników stanowią najniższy odsetek PKB od lat 40. Ten kryzys, zdaniem demokratów, pojawia się w sytuacji, gdy indeksy giełd oraz zyski spółek osiągają rekordowy pułap.

Prezydent po raz kolejny opowiedział się także za przyjęciem przez Kongres ustawy o reformie systemu imigracyjnego. Zaproponował utworzenie nowej kategorii tymczasowych wiz pracowniczych, na co naciska także lobby pracodawców, oraz rozwiązanie problemu 13 milionów nielegalnych imigrantów żyjących w USA, w sposób, który nie wyglądałby na "amnestię". To jeden z niewielu punktów programu prezydenta, w których znajdzie wspólny język z demokratami.

Generalnie nowa większość w Kongresie ma zupełnie inne pomysły na poprawę sytuacji Amerykanów. Demokraci chcą znieść część ulg podatkowych dla najbogatszych, w szybszym tempie zaostrzać normy zużycia paliw oraz wprowadzić powszechny plan ubezpieczeń medycznych, czemu zdecydowanie opiera się Bush.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama