Nadejście prawdziwej zimy w Europie przełożyło się na odbicie w ostatnich dniach cen surowców energetycznych (sądzę, że Brent wróci powyżej 60 USD w ciągu najbliższych tygodni). Być może zresztą grały tu rolę inne czynniki: zapowiedź zwiększenia przez USA poziomu rezerwy strategicznej, albo - całkiem trywialnie - osiągnięcie tydzień temu swego teoretycznego minimum przez ok. 100-sesyjny cykl wyraźnie widoczny od dłuższego czasu na cenach surowców. Ten ostatni wzrost cen ropy nie zmienia faktu, że jeszcze 3 dni temu jej cena była o całe 25 proc. niższa niż rok wcześniej. Po raz ostatni tak niska dynamika cen ropy naftowej obserwowana była na światowych rynkach między wrześniem 2001 r. a lutym 2002 r., a więc w końcowej fazie ostatniej globalnej recesji. Cztery lata temu bessa na rynkach akcji związana z tą recesją trwała już w najlepsze od 1,5 roku, a na rynkach wschodzących właściwie już się kończyła (po spadku cen o prawie połowę).

Tymczasem jakkolwiek dynamika roczna indeksu cen akcji na rynkach wschodzących (MSCI EM) oscyluje cały czas w okolicach swego 7-kwartalnego minimum (+20 proc.), to jednak trudno mówić o poważniejszej słabości. Większość indeksów cen surowców (takich jak CRB czy GSCI) jest zdominowana przez surowce energetyczne (ropę, gaz, benzynę, olej opałowy) i trzeba przyznać, że słabość w tym segmencie rynku może nieco zaburzać obraz ogólnej sytuacji na rynku towarów. Pozbawiony surowców energetycznych indeks GSCI Non-Energy nie wygląda aż tak źle (mimo np. załamania cen miedzi). Swój ostatni historyczny szczyt ustanowił 1 grudnia (w listopadzie pokonując majowe maksimum) i po grudniowo-styczniowym spadku zaczął się odbijać 9 stycznia. Generalnie jest to kopia ostatniego zachowania naszych indeksów giełdowych, co sugeruje, że zachowanie cen pozaenergetycznych surowców może być nadal użyteczną

wskazówka przy analizie cen akcji na emerging markets. Ponieważ krótkoterminowy ok. 100-sesyjny cykl dominujący na rynkach surowców właśnie wszedł w fazę wzrostową, to kolejnego poważniejszego osłabienia cen surowców (a zatem korekty cen akcji na EM) spodziewałbym się w okresie luty-pierwsza

połowa kwietnia.