Druga połowa tego tygodnia nie była dobra dla złotego i dla innych walut naszego regionu. W piątek na koniec dnia za euro płacono nieco ponad 3,92 zł. Dwa dni wcześniej kurs wynosił 3,88 zł. Od początku tygodnia złoty stracił 1,8 proc., jeszcze więcej korona słowacka (2,0 proc.). Korona czeska osłabiła się o 1,2 proc., a forint spadł o 1,9 proc.
Powód spadków? Część analityków szuka przyczyn w sytuacji w poszczególnych krajach. Na Węgrzech impulsem do wyprzedawania lokalnej waluty była niepewność związana z wyborem nowego prezesa banku centralnego, a także wyraźnie wyższa niż w innych krajach regionu inflacja.
W przypadku Słowacji negatywnie odebrano sugestię Banku Światowego, że kraj nie poradzi sobie z szybkim wejściem do strefy euro. Spadek złotego tłumaczono właśnie wydarzeniami na Węgrzech i Słowacji.
Niektórzy specjaliści wskazują jednak, że tak naprawdę w żadnym przypadku sytuacja wewnętrzna nie miała wpływu na decyzje inwestorów zagranicznych.
Powodem były czynniki globalne. - Znacznie spadły oczekiwania obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. W takiej sytuacji atrakcyjność inwestycji w Polsce czy w innych krajach regionu spadła - wyjaśnia analityk jednego z zagranicznych banków.