Miedź staniała w piątek po raz pierwszy od pięciu sesji. Jej cena spadła z dwutygodniowego maksimum osiągniętego w czwartek w wyniku oczekiwań, że rosnące zapasy w zupełności wystarczą do pokrycia popytu.
Rezerwy miedzi monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali wzrosły o 2,1 proc. i były na koniec tygodnia największe od kwietnia 2004 r. Przede wszystkim w wyniku zapaści amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego cena miedzi jest obecnie o 35 proc. niższa od rekordu z maja ub.r.
Piątkowa przecena może okazać się jedynie przerwą na realizację zysków we wzrostowym trendzie na rynku miedzi. Sprzyjać mu będą dwie informacje makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Zamówienia na dobre trwałe wzrosły tam w grudniu o 3,1 proc., najbardziej od 3 miesięcy, co odzwierciedla rosnący popyt na wyposażenie biur, samochody i samoloty. Sprzedaż nowych domów wzrosła w grudniu o 4,8 proc., bardziej niż przewidywano, co świadczy, że ta branża powoli wychodzi z największej od 17 lat zapaści. Dzień wcześniej Chiny poinformowały o najszybszym od 11 lat wzroście PKB w ub.r.
W wyniku takich danych dziewiźciu analityków spośród 15 ankietowanych przez agencję Bloomberga spodziewa się wzrostu cen miedzi w przyszłym tygodniu. Trzech prognozuje ich spadek, a trzech nie przewiduje większych zmian.
Pod koniec piątkowych notowań na LME kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące kosztowały 5780 USD za tonę, o 80 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 5605 USD.