Straty firm energetycznych, spowodowane huraganem, idą w miliony złotych. A będzie ich więcej, bo szacunki wciąż trwają. Konsekwencje wielu szkód poniesie tylko jedno towarzystwo - PZU.
- Uczestniczymy w ubezpieczeniu prawie wszystkich zakładów energetycznych w Polsce - potwierdza Ewa Szewczyk, negocjator w Biurze Sprzedaży Korporacyjnej centrali PZU. - Zakłady te są zainteresowane ubezpieczeniem całego swojego mienia, ze szczególnym uwzględnieniem linii przesyłowych, bowiem to one są najbardziej podatne na zjawiska atmosferyczne - wyjaśnia Ewa Szewczyk.
Wstępne szacunki strat, spowodowane huraganem, podała już Enea. Na razie wynoszą one 6 mln zł. Do tego doliczyć trzeba 0,5 mln zł strat związanych z rozliczeniem różnic pomiędzy energią zakontraktowaną dla potrzeb klientów spółki a ilością energii rzeczywiście przez nich pobraną. Eneę ubezpiecza oczywiście PZU.
Na razie nie dowiemy się, ile odszkodowań będzie musiało wypłacić towarzystwo. - Wciąż napływają informacje o szkodach. Dlatego na dziś ciężko określić, jakie straty spowodował huragan. Szkody mogą sięgać kilkunastu milionów złotych - mówi Ewa Szewczyk.
Mimo tak dużych szkód PZU nie boi się o stan swojego portfela. - Odszkodowania spowodowane huraganem faktycznie mogą być spore, ale nie sądzę, by był to problem dla PZU. Szkody huraganowe w liniach energetycznych o takim natężeniu nie pojawiają się co roku. W związku z tym nasz wynik z ubezpieczenia zakładów energetycznych, mimo tegorocznego huraganu, wciąż będzie korzystny - twierdzi Ewa Szewczyk.