Reklama

Czy statystyka też ulega presji polityków?

Publikacja: 30.01.2007 06:19

Dziennikarze zebrani na konferencji prasowej Głównego Urzędu Statystycznego o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w 2006 r. usłyszeli całkiem dobrą wiadomość. Oto PKB wzrósł nam w ubiegłym roku o 5,8 proc.

Niewiele chyba osób spodziewało się tak wysokiego wskaźnika. Usłyszawszy o nim już chciałem dzwonić do zaprzyjaźnionych osób, aby być dumnym głosicielem dobrej nowiny.

Ale się powstrzymałem. Prezes GUS Józef Oleński nie zaczął bowiem od najważniejszej, zdaje się, informacji. Rozpoczął od wykładu o "utrwalającej się od transformacji luce pomiędzy potencjałem demograficznym a ekonomicznym Polski". Mówił o "oderwaniu sektora finansowego od sfery realnej".

Zacząłem się zastanawiać, czy takie słowa pierwszego statystyka kraju to efekt jego ubiegłotygodniowego spotkania z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Próbowałem sobie odpowiedzieć, czy od tego momentu dane GUS będą instrumentalnie wykorzystywane przez władze - i jak. Rząd często przecież zalicza wzrost gospodarczy do swoich zasług. Gdy prezes skończył konferencję, mówiąc o potrzebie większego optymizmu ze strony mediów, zbaraniałem.

Od tej pory wskaźnik 5,8 proc. nie brzmiał już tak różowo. I nie zadzwoniłem do nikogo, by się nim pochwalić.

Reklama
Reklama

Prezes Oleński zapewnił mnie później, że GUS pozostanie niezależną instytucją. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że pod względem tempa wzrostu pozostajemy światowymi "średniakami". I GUS nie koloryzuje wyników. Pozostaje wierzyć mu na słowo.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama