Zarząd wybierającego się na giełdę dystrybutora napoi alkoholowych, negocjuje kontrakt z niemiecką firmą na eksport trunku. - Ze wstępnych szacunków wynika, że w pierwszym roku sprzedawalibyśmy 250 tys. butelek Viaguary, w drugim - 500 tys. a w kolejnym ponad 1 mln. Musimy jednak zainwestować w promocję i reklamę - mówi Mirosław Wierzbowski, kontrolujący 90 proc. udziałów Viaguary. Nie ujawnia wielkości kontraktu.
Pieniądze na rozruszanie eksportu spółka chce pozyskać z publicznej emisji akcji. Viaguara planuje dwie oferty - pierwszą pod koniec I kwartału, drugą pod koniec roku. Do kupienia będą tylko nowe walory. Z pierwszej oferty firma chce pozyskać 15 mln zł, z drugiej - 60 mln zł. Pieniądze z marcowej emisji mają pomóc rozszerzyć sprzedaż na rynku polskim i ruszyć z eksportem do krajów Europy. - Emisja byłaby znacznie większa, gdyby któryś z Polmosów był na sprzedaż. Jednak resort skarbu nie chce ich prywatyzować - podkreśla Wierzbowski. Obecnie Viaguarę produkuje dla spółki Polmos Józefów. Pieniądze z drugiej oferty pozwolą wejść na rynki chiński i amerykański.
Ze wstępnych szacunków zarządu wynika, że za 2-3 lata w Polsce spółka będzie sprzedawać ok. 100 tys. butelek miesięcznie. - W ciągu 3-4 lat chcielibyśmy mieć ok. 1 proc. rynku w Polsce. Jego wartość szacujemy na ok. 10 mld zł. Na zdobycie 1 proc. udziału światowego rynku spirytusowego dajemy sobie 5-6 lat - mówi Wierzbowski. Informuje, że firma w styczniu zdobyła w USA świadectwo ochronne i może tam sprzedawać pod własną marką. - Staraliśmy się o nie 3 lata. Mieliśmy trudności, ponieważ nasza nazwa kojarzona jest z olbrzymim producentem farmaceutycznym - mówi Wierzbowski. Nie ujawnia przychodów Viaguary. Informuje, że firma sprzedaje ok. 2 tys. butelek alkoholi miesięcznie (ich cena w sklepie na półce to ok. 45-55 zł za 0,7 litra).