Frankfurcka giełda wyda 4 mln euro na modernizację siedziby i nowe pomieszczenia dla dziennikarzy, ponieważ chce, żeby budynek ładniej wyglądał w telewizji. Udziałowcy Deutsche Boerse są niezadowoleni z decyzji spółki i twierdzą, że powinna się zajmować poważniejszymi rzeczami, niż wystrój wnętrza.
- Zastanawiam się, po co w ogóle inwestować w pomieszczenia giełdy, skoro na parkiecie zawierana jest tylko niewielka część transakcji. Większość zleceń wpływa drogą internetową, a platforma elektronicznego obrotu działa bardzo dobrze - mówi Boris Boehm, menedżer funduszu inwestycyjnego Nordinvest w Hamburgu. 97 proc. transakcji walorami spółek z głównego indeksu niemieckiej giełdy DAX jest zawieranych nie bezpośrednio na parkiecie, ale za pośrednictwem internetu.
Obecnie giełdy we Frankfurcie i Madrycie są jedynymi członkami FESE (organizacja zrzeszająca 24 giełdy Europy, w tym warszawską GPW), gdzie transakcje można zawierać bezpośrednio na parkiecie. - Ten rodzaj handlu nie ma przyszłości - mówi Steffen Bender, menedżer LBBW Asset Management we Frankfurcie.W Niemczech akcje ma obecnie tylko 4,3 miliona obywateli - o 30 proc. mniej niż w 2000 r.
Bloomberg