Tego możemy być pewni: ceny nieruchomości w Polsce będą rosły przez dobrych kilka lat. Trudno przewidzieć, czy rynek nowych mieszkań będzie wzrastał o 5, 10, 15 czy 20 procent rocznie. Niemal każdy analityk, przedstawiciel dewelopera czy pośrednika ma inną teorię na ten temat i inaczej ją argumentuje (zachęcam do lektury raportu o prognozach cen nieruchomości w 2007 roku

.4-.9 i .12).

Jak dwa plus dwa jest cztery: w naszym kraju jeszcze przez wiele, wiele lat więcej będzie chętnych do kupowania niż oddanych mieszkań.

Jak przypominają specjaliści, o własnym mieszkaniu zaczną wkrótce myśleć osoby z pokolenia wyżu demograficznego z początku lat 80. O zakupie (jako formie inwestycji) myśleć będą też nie tylko cudzoziemcy, lecz także Polacy, którzy pracują za granicą. Wystarczy jednak, że w końcu nasi parlamentarzyści zajmą się wielokrotnie zapowiadaną nowelizacją ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, podrożeje kredyt hipoteczny i wzrost cen w skali całego kraju może być mniejszy (3-4 proc. powyżej inflacji). Oznacza to, że trzeba będzie rozsądniej niż teraz wybierać nieruchomości, które traktujemy jako lokatę kapitału. Inwestycja w metropolii, w dobrej lokalizacji, w nieruchomość chętnie i za dobrą cenę wynajmowaną, przy wykorzystaniu dźwigni finansowej, jaką daje kredyt (zestawienie kredytów przygotowane wspólnie z Money Expert. 15), na pewno przyniesie bardzo dobre wyniki. Źyczę tego wszystkim Czytelnikom "Parkietu".