Reklama

Tallink może wpłynąć na GPW

Warszawska giełda rozmawia z estońskim operatorem promów na temat debiutu na GPW. Spółka osiąga dobre wyniki finansowe i przejmuje konkurencję, a kapitał od polskich inwestorów mógłby jej pomóc w dalszym rozwoju

Publikacja: 31.01.2007 08:03

Estoński Tallink Grupp, morski przewoźnik, który w ostatnich tygodniach jest liderem wzrostów na estońskiej giełdzie, może pojawić się na warszawskim parkiecie.

GPW stoi za wzrostem?

- Spotykamy się z polskimi inwestorami instytucjonalnymi, w listopadzie mieliśmy prezentację spółki w Warszawie - mówi "Parkietowi" Janek Stalmeister, dyrektor finansowy Tallinka. W sprawie debiutu na GPW pozostaje jednak tajemniczy. - Nie mogę tego potwierdzić, ale też nie zaprzeczam - dodaje Stalmeister.

Od połowy stycznia kurs akcji operatora promów wzrósł o 25 proc. Jak dowiedział się "Parkiet", właśnie wtedy firma rozmawiała w sprawie debiutu z przedstawicielami warszawskiej giełdy.

Na rynku w Estonii spekuluje się, że za wrostem notowań stoi właśnie możliwość wprowadzenia papierów Tallinka na GPW. Jakie wytłumaczenie mają przedstawiciele firmy? - Tallink to spółka z dużym potencjałem i inwestorzy w końcu to zauważyli - mówi Janek Stalmeister.

Reklama
Reklama

W stałym kontakcie z Tallinkiem jest też dom maklerski Suprema Securities, działający w krajach nadbałtyckich i w Polsce. Broker promuje warszawską giełdę wśród kilku spółek z Litwy, Łotwy i Estonii, notowanych już na lokalnych parkietach. - Spotykamy się z firmą Tallink i pokazujemy jej władzom, że dobrze jest wprowadzić akcje na GPW - mówi "Parkietowi" Marek Witkowski, wiceprezes Supremy w Polsce.

Dwa tygodnie temu odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki. Jednak kwestia notowań na GPW nie była wówczas przedmiotem dyskusji.

Pływające centrum handlowe

Tallink to duża firma, której kapitalizacja na estońskiej giełdzie wynosi ponad miliard euro. W I kwartale bieżącego roku finansowego (zaczął się 1 września) jej przychody osiągnęły 190 mln euro. Jest to ponad trzy razy więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Działalność firmy opiera się na przewozach promowych po Morzu Bałtyckim. Organizuje przewozy pasażerskie i towarowe pomiędzy Szwecją, Finlandią, Rosją, Łotwą, Estonią oraz Niemcami. Jednak aż 55 proc. przychodów przynosi Tallinkowi sprzedaż detaliczna. Na pokładach promów znajdują się restauracje, kina, hotele i sklepy. Zainteresowanie rejsami jest duże, gdyż umożliwiają turystom zakupy w strefach bezcłowych, które znajdują się na Bałtyku poza wodami terytorialnymi.

Spółka w tym roku stawia na rozwój floty, nowych tras oraz przejęcia w branży. Niedawno Tallink kupił konkurencyjną firmę Silja.

Reklama
Reklama

Interesująca oferta

Zarejestrowane w Polsce fundusze inwestycyjne aktywnie interesują się spółkami z krajów nadbałtyckich. Np. Legg Mason ma 6,22 proc. udziałów PST, litewskiej spółki budowlanej.

- Duże tempo wzrostu PKB krajów nadbałtyckich i rosnące dochody ich mieszkańców to czynniki, które sprzyjają branży, w której działa Tallink. Myślę, że papiery tej spółki cieszyłyby się popularnością na GPW, gdyż nie ma jeszcze na niej tego typu firmy - uważa Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama