S&P 500 od ponad miesiąca nie może wykonać wyraźniejszego kroku w górę. Osłabienie zwyżki obserwujemy zaś już od trzech miesięcy. Kluczowym wsparciem pozostaje 1410 pkt. Przełamanie tej bariery z dużym prawdopodobieństwem będzie otwierało drogę do mocniejszego spadku. Analogia z poprzednimi korektami pozwalać będzie na oczekiwanie dotarcia przynajmniej do 1325 pkt, czyli 8 proc. poniżej ostatniego maksimum. Atmosferę wyczekiwania podsycała środowa decyzja Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych, czy też bardziej komentarze, które jej będą towarzyszyć. Sądząc po ostatnim zachowaniu cen obligacji czy notowaniach dolara, istnieją obawy, że utrzyma się retoryka antyinflacyjna. Można oczekiwać kontynuacji wzrostu rentowności, jak i dobrej passy amerykańskiej waluty. Dla rynków akcji jednak dużo ważniejsze będzie to, jak zostaną ocenione perspektywy gospodarki. Przy powszechnym oczekiwaniu na jej miękkie lądowanie wszelkie sygnały zaniepokojenia koniunkturą powinny zostać negatywnie odebrane. Notowania na rynkach wschodzących w dalszym ciągu krążą w pobliżu szczytu wyznaczonego wiosną 2006 r. Z ich punktu widzenia kluczowe jest nie tylko to, co stanie się na parkiecie amerykańskim, ale również na rynkach surowcowych. Wykres indeksu CRB znalazł się w bardzo ważnym miejscu. Odbicie z ostatnich dni pozwoliło wrócić do dołka z początku października 2006 r. Wypada on przy 295 pkt na wykresie dziennym oraz przy 300 pkt na wykresie tygodniowym. Jego pokonanie byłoby pierwszym zwiastunem poprawy sytuacji, choć raczej nie oznaczałoby natychmiastowego rozpoczęcia trwałego ruchu w górę. Byłoby raczej wstępem do konsolidacji. Powodów do optymizmu dostarcza obserwacja 12-miesięcznej zmiany CRB. W połowie stycznia
wyniosła aż minus 16 proc. Tym samym niewiele dzieliło ją od poziomu, jaki wystąpił na jesieni 2002 r. Wtedy tak silny spadek zapowiadał nadejście lepszych czasów. O tym, że
historia się powtórzy za wcześnie
byłoby przesądzać, ale warto bliżej przyglądać się notowaniom CRB w kolejnych dniach.