Jak bardzo prognozowane na ten rok spowolnienie w Stanach Zjednoczonych wpłynie na światową gospodarkę?
Nie uważam, że PKB za Atlantykiem będzie rosnąć dużo wolniej. Poza tym nie zwracajmy aż tak dużej uwagi na USA - ten kraj to wprawdzie aż 25 proc., ale zarazem i tylko 25 proc. światowej gospodarki. Kondycja Ameryki ma coraz mniejszy wpływ na inne rynki. Na początku lat 90. korelacja między wzrostem gospodarczym w Stanach, a rozwojem innych krajów świata była niemal dwa razy większa niż obecnie. Na znaczeniu zyskują przede wszystkim państwa azjatyckie i produkujące ropę naftową.
Czy w takim razie giełdowe indeksy w Europie Środkowo-Wschodniej będą rosnąć tak szybko, jak w minionym roku?
W 2006 r. były dwie rzeczy, które pozytywnie wpływały na koniunkturę na parkietach regionu. Z jednej strony były to bardzo aktywne fundusze inwestycyjne, które ostro inwestowały w spółki średniej wielkości. Z drugiej - wysoki wzrost gospodarczy, który w większej mierze niż kiedyś jest efektem dobrej kondycji środkowoeuropejskich gospodarek, niż pochodną dobrej sytuacji na zagranicznych rynkach.
W tym roku sytuacja nie zmieni się znacząco. Większość krajów regionu będzie się rozwijać w tempie powyżej 4 proc. Jedynie Węgry pozostaną nieco w tyle.