Reklama

Banki wyznaczają rytm

Utrzymująca się na świecie dobra koniunktura powoduje, że i na naszym parkiecie króluje duży optymizm. Wyprowadził indeksy do nowych rekordów. Ton nadal nadają banki

Publikacja: 03.02.2007 13:54

Potwierdzeniem znakomitych nastrojów była środowa sesja, podczas której mocno w górę poszły notowania banków. Tłumaczono to wynikami BRE za IV kwartał. Czy jednak kosmetyczne przekroczenie oczekiwań przez tę spółkę to wystarczający powód do mocnego podbicia notowań całej branży? Można wątpić. Tym bardziej że uwzględnienie rezultatów z ostatnich trzech miesięcy minionego roku niewiele zmienia wskaźniki spółki. Przed publikacją raportu za IV kwartał 2006 r. wskaźnik cena/zysk dla akcji BRE wynosił 31,7, po wzięciu ich pod uwagę obniżył się do 28. To wciąż dużo. Zresztą podobnie było w przypadku Banku Millennium. Bez uwzględniania jednorazowych zdarzeń wskaźnik cena/zysk wynosił przed przekazaniem raportu za IV kwartał 40,8, po jego uwzględnieniu spadł do 29,3. Akceptowanie przez inwestorów tak wysokich wycen przekonuje, że liczą oni na powtórzenie w 2007 r. osiągnięć z minionego roku. To wydaje się trudne, jeśli wziąć pod uwagę, że w ubiegłym roku zyskowność banków w dużym stopniu wspierało rozwiązywanie rezerw, co nie zmienia postaci rzeczy, że osiągały też bardzo dobre rezultaty z podstawowej działalności.

Spółki paliwowe

wciąż w cieniu

Jednak takie kwestie przy bardzo dobrej atmosferze raczej nie zaprzątają głów inwestorów. Widać wyraźnie, jak korzystne postrzeganie banków przekłada się na zachowania odnośnie do pozostałych firm. Wyprzedaż surowców z przełomu minionego i tego roku wzbudzała obawy, że bardziej atrakcyjne wyceny spółek uzależnionych od ich cen spowodują mniejsze zainteresowanie bankami. Stało się odwrotnie. Śrubowanie ich notowań przełożyło się na większe zainteresowanie walorami KGHM czy TP, które w takiej sytuacji stawały się relatywnie bardziej atrakcyjne. Wskaźnik cena/zysk dla banków osiągnął ostatnio 23,8. W początkach grudnia wynosił jeszcze 21,5. W przypadku miedziowego kombinatu jest to 5,5, a TP po uwzględnieniu wyników za IV kwartał - 17,8.

Natomiast inwestorzy wciąż unikają spółek paliwowych, które też mają atrakcyjne wskaźniki cena/zysk. Dla Lotosu jest to 6,8, a Orlenu 7,3. Tutaj jednak zdecydowane są oczekiwania na pogorszenie wyników, będące pochodną drastycznej zniżki cen ropy. To przyczyni się do podniesienia współczynników wyceny, opartych na zyskach. W przypadku KGHM jeszcze takiego zagrożenia nie ma, bo 12-miesięczna zmiana ceny miedzi jest w dalszym ciągu dodatnia. Sięga 13 proc. Niewiele więc już dzieli od ustanowionego wiosną 2005 r. minimum z ostatnich czterech lat (6,8 proc.). Spadek poniżej niego byłby kolejnym potwierdzeniem, że trend na rynku tego metalu odwrócił się na dłużej.

Reklama
Reklama

Zwrot ku outsiderom

Utrzymująca się dobra koniunktura, a także coraz mniej zachęcające wyceny najmocniejszych fundamentalnie firm, skłaniają do poszukiwania celów inwestycyjnych w grupie spółek o słabszej kondycji, które nie cieszyły się wzięciem w poprzednich miesiącach. W efekcie od końca minionego roku trzy razy więcej walorów zyskało na wartości (około 180) niż straciło (około 60).

Równocześnie jednak na poszczególnych sesjach przewaga rosnących papierów nad zniżkującymi nie jest aż tak duża. W ostatnich czterech tygodniach podczas każdych notowań w górę szło średnio 48,2 proc. firm, a w dół 43,8 proc. Różnica wynosi więc 4,4 pkt proc. Gdyby przekroczyła 10 pkt proc., byłby to powód do obaw, że inwestorzy kupują już wszystko "jak leci". Równocześnie jednak nie każdemu lokalnemu szczytowi w przeszłości towarzyszyła duża szerokość rynku. Korekty na wiosnę i na jesieni 2005 r. rozpoczęły się po tym, jak rynek szedł w górę wąsko.

Zyski się wyrównują

Siła warszawskiego rynku w ostatnich tygodniach doprowadziła do powiększenia różnicy między 12-miesięcznymi zmianami w dolarach notowań na naszym parkiecie oraz w USA. Z minus 0,6 pkt proc. 11 stycznia podniosła się do 18 proc. Jest to różnica skłaniająca do ostrożności. Tym bardziej że znacznie przekracza dysproporcję między rynkami wschodzącymi a amerykańską giełdą. Spadła ona poniżej 5 pkt proc. i osiągnTaka sytuacja pokazuje, że słabsze postrzeganie przez inwestorów emerging markets jest trwalszym zjawiskiem. Można przypuszczać, że wciąż znajduje tu odbicie sytuacja z pierwszych miesięcy minionego roku, kiedy bardziej ryzykowne rynki przeżywały gwałtowny wzrost. Doprowadził on w konsekwencji do znacznego oderwania notowań od dojrzałych giełd. W maju 2006 r. różnica 12-miesięcznych zmian na rynkach wschodzących i w USA przekroczyła 50 pkt proc. W przeszłości zapowiadało to trwające dłużej trudności ze zwyżką. Rzeczywiście, indeks MSCI Emerging Markets jest jedynie 3,5 proc. powyżej poziomu osiągniętego w pierwszej połowie maja ubiegłego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama