Potwierdzeniem znakomitych nastrojów była środowa sesja, podczas której mocno w górę poszły notowania banków. Tłumaczono to wynikami BRE za IV kwartał. Czy jednak kosmetyczne przekroczenie oczekiwań przez tę spółkę to wystarczający powód do mocnego podbicia notowań całej branży? Można wątpić. Tym bardziej że uwzględnienie rezultatów z ostatnich trzech miesięcy minionego roku niewiele zmienia wskaźniki spółki. Przed publikacją raportu za IV kwartał 2006 r. wskaźnik cena/zysk dla akcji BRE wynosił 31,7, po wzięciu ich pod uwagę obniżył się do 28. To wciąż dużo. Zresztą podobnie było w przypadku Banku Millennium. Bez uwzględniania jednorazowych zdarzeń wskaźnik cena/zysk wynosił przed przekazaniem raportu za IV kwartał 40,8, po jego uwzględnieniu spadł do 29,3. Akceptowanie przez inwestorów tak wysokich wycen przekonuje, że liczą oni na powtórzenie w 2007 r. osiągnięć z minionego roku. To wydaje się trudne, jeśli wziąć pod uwagę, że w ubiegłym roku zyskowność banków w dużym stopniu wspierało rozwiązywanie rezerw, co nie zmienia postaci rzeczy, że osiągały też bardzo dobre rezultaty z podstawowej działalności.
Spółki paliwowe
wciąż w cieniu
Jednak takie kwestie przy bardzo dobrej atmosferze raczej nie zaprzątają głów inwestorów. Widać wyraźnie, jak korzystne postrzeganie banków przekłada się na zachowania odnośnie do pozostałych firm. Wyprzedaż surowców z przełomu minionego i tego roku wzbudzała obawy, że bardziej atrakcyjne wyceny spółek uzależnionych od ich cen spowodują mniejsze zainteresowanie bankami. Stało się odwrotnie. Śrubowanie ich notowań przełożyło się na większe zainteresowanie walorami KGHM czy TP, które w takiej sytuacji stawały się relatywnie bardziej atrakcyjne. Wskaźnik cena/zysk dla banków osiągnął ostatnio 23,8. W początkach grudnia wynosił jeszcze 21,5. W przypadku miedziowego kombinatu jest to 5,5, a TP po uwzględnieniu wyników za IV kwartał - 17,8.
Natomiast inwestorzy wciąż unikają spółek paliwowych, które też mają atrakcyjne wskaźniki cena/zysk. Dla Lotosu jest to 6,8, a Orlenu 7,3. Tutaj jednak zdecydowane są oczekiwania na pogorszenie wyników, będące pochodną drastycznej zniżki cen ropy. To przyczyni się do podniesienia współczynników wyceny, opartych na zyskach. W przypadku KGHM jeszcze takiego zagrożenia nie ma, bo 12-miesięczna zmiana ceny miedzi jest w dalszym ciągu dodatnia. Sięga 13 proc. Niewiele więc już dzieli od ustanowionego wiosną 2005 r. minimum z ostatnich czterech lat (6,8 proc.). Spadek poniżej niego byłby kolejnym potwierdzeniem, że trend na rynku tego metalu odwrócił się na dłużej.