Reklama

Chiny kolejny raz wystraszyły inwestorów

Największa od lat wyprzedaż akcji w Chinach dała impuls do ostrej przeceny na giełdach europejskich

Publikacja: 28.02.2007 06:27

Indeks Shanghai and Shenzhen 300, który obrazuje notowania chińskich spółek z obu tamtejszych giełd, stracił wczoraj 9,2 proc. Paniczne reakcje były pochodną wcześniejszej zwyżki, która przez 6 sesji podniosła wartość wskaźnika o 13 proc., a także groźby, że rząd wprowadzi obostrzenia dotyczące nielegalnych inwestycji, które przyczyniły się do silnego wzrostu notowań. Duże wahania chińską giełdę charakteryzują jednak od wielu tygodni. W minionym roku była jednym z najsilniejszych rynków świata. Notowania podskoczyły o ponad trzy czwarte.

BRIC - zawiedzione nadzieje?

Dlaczego sytuacja na chińskim parkiecie miała tak duże przełożenie na zachowanie innych emerging markets? Inwestorzy od początku roku z tamtejszą giełdą, a także innymi rynkami określanymi jako BRIC (Brazylią, Rosją i Indiami), wiązali bardzo duże nadzieje. Do funduszy na nich lokujących płynęły w tym roku największe pieniądze. Ich postrzeganie zaczęło się zmieniać razem z podwyżką stóp procentowych w Japonii. Miała ona wpływ na atrakcyjność inwestycji polegających na pożyczaniu taniego pieniądza na rynku japońskim i lokowania go w bardziej ryzykowne, ale też przynoszące wyższe zyski, aktywa. W dużym stopniu te pieniądze trafiały na rynki wschodzące.

Mimo dużego zainteresowania w tym roku aktywami azjatyckimi, nie wypadają one zbyt korzystnie. Giełda koreańska od końca 2006 roku zyskała jedynie 1,4 proc., a indyjska straciła 2,2 proc.

Greenspan podgrzał nastroje

Reklama
Reklama

Nadzieje na duże zyski w regionie określanym jako BRIC zatem nie spełniają się. Pod kreską jest również giełda rosyjska, a jedynie Brazylia nieco zwyżkuje. Sytuacja trochę przypomina to, co obserwowaliśmy w pierwszych miesiącach 2006 roku, kiedy fundusze lokujące na rynkach wschodzących były zalewane nowymi pieniędzmi. Było to pochodną wysokich zysków wypracowanych w 2005 roku. Jak się później okazało, szybki wzrost indeksów zakończył się równie spektakularnym załamaniem. W sześć tygodni notowania na emerging markets poszły w dół o ponad jedną piątą.

Doniesienia płynące z otoczenia chińskich władz zamierzających doprowadzić do ograniczenia popytu na tamtejsze akcje zbiegły się w czasie z poniedziałkowymi wypowiedziami poprzedniego szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Alana Greenspana. Ostrzegł on, że recesja w amerykańskiej gospodarce może pojawić się przed końcem roku.

Opinia ta została zignorowana przez inwestorów w USA, którzy na pierwszej sesji tego tygodnia żyli głównie doniesieniami z rynku fuzji i przejęć. Wpływ na giełdy azjatyckie mógł być większy ze względu na to, że Greenspan swoimi przemyśleniami dzielił się z uczestnikami konferencji w Hongkongu. Na jego słowa gracze mogli zareagować dopiero wczoraj rano. Reakcje na innych parkietach azjatyckich były znacznie bardziej stonowane niż w Chinach. Korea, największy emerging market, straciła 1,1 proc., Indie poszły w dół o 1,3 proc., a giełda w Hongkongu zniżkowała o 1,8 proc.

Zdecydowanie mocniejsza przecena była udziałem rynków na Starym Kontynencie. DJ Stoxx 600, obrazujący notowania szerokiego grona europejskich przedsiębiorstw, stracił aż 3,1 proc. Ostatni raz tak silnie spadał w czerwcu 2006 r.

Ameryka wciąż niepokoi

Oliwy do ognia dolały wczorajsze informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Okazały się dużo gorsze od spodziewanych. Wzrost w styczniu w porównaniu z tym samym miesiącem 2006 r. wyniósł zaledwie 2,1 proc. Tak skromna dynamika utrzymała się czwarty kolejny miesiąc.

Reklama
Reklama

Słaba okazała się również sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA. Do tego obniżyły się ceny. To wszystko wzmacnia obawy przed wydłużeniem fazy spowolnienia amerykańskiej gospodarki. Dużo spółek weryfikujących w dół prognozy zysków na ten rok wskazuje, że część firm zaczyna już odczuwać skutki coraz większego marazmu.Trzęsienie ziemi na giełdowych parkietach w niewielkim stopniu odbiło się wczoraj na notowaniach surowców. Ceny miedzi i ropy trochę się obniżyły, ale po ostatnich wzrostach nie był to istotny ruch. Siła rynku surowców może być źle odbierana. Podtrzymywać będzie presję inflacyjną, przez którą władze monetarne nie będą mogły wspomóc gospodarek tańszym pieniądzem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama