Reklama

Resort skarbu naraził państwo na straty?

Resort skarbu wytyka błędy swoim poprzednikom. Przy prywatyzacji Polpharmy pojawiają się podejrzenia o spowodowanie strat sięgających 200 milionów złotych

Publikacja: 19.06.2007 09:03

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku bada prywatyzację Polpharmy. Tę samą, którą - jak kilka dni temu ujawnił "Parkiet" - zajmuje się prokuratura warszawska w związku z podejrzeniami ukrywania archiwalnych dokumentów dotyczących sprzedaży producenta leków.

Co jest nie tak?

Polpharmę sprywatyzowano w 2000 roku, kiedy ministrem skarbu był Emil Wąsacz. Działający teraz w MSP zespół badający procesy sprzedaży państwowych spółek stwierdził, że przy Polpharmie sporo się nie zgadza. I resort zgłosił sprawę do prokuratury.

- Istnieje podejrzenie co do tego, czy inwestor w chwili zawarcia transakcji posiadał środki na zakup akcji Polpharmy i na wywiązanie się z zapisów umowy prywatyzacyjnej - mówi prokurator Krzysztof Trynka, rzecznik prasowy gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej. Pakiet kontrolny Polpharmy (52 proc. akcji) kupiło za ponad 230 mln zł konsorcjum stworzone przez Spectra Management i Prokom Investments.

Okazuje się jednak, że w przypadku Polpharmy nie tylko inwestor mógł nie być "w porządku". Pojawiają się głosy o nieprawidłowościach w resorcie.

Reklama
Reklama

- Powstają podejrzenia o niedopełnienie obowiązków przez pracowników departamentu nadzoru właścicielskiego, w wyniku których powstała szkoda w wielkich rozmiarach, na kwotę 200 mln złotych - ujawnia Krzysztof Trynka. Z czego wynika tak duża strata? Prokuratura przypuszcza, że to działania osób pracujących w MSP uniemożliwiły resortowi skarbu sprzedaż tzw. akcji specjalnej Polpharmy (miała ona stanowić zabezpieczenie wywiązania się inwestora z umowy prywatyzacyjnej).

Jak doradzili, tak zrobili

Prokuratorzy badają też sprawę zaniechania sprawdzenia wiarygodności jednego z inwestorów przed rozpoczęciem rokowań. To nie koniec, bo pojawiają się wątpliwości, czy dobrze zrobiono, wybierając firmę Polish Institute of Management na doradcę prywatyzacyjnego.

Brakuje na to papierów

W sprawie Polpharmy powstaje wiele niejasności, ale nie wiadomo, jakie są szanse na odzyskanie przez Skarb Państwa utraconych kwot.

- Nawet jeśli założymy, że pracownicy resortu skarbu dopuścili się zaniedbań, to ciężko będzie im to udowodnić. O wiele trudniej jest wykazać winę w przypadku zaniechania niż wówczas, gdy ktoś podejmie złą decyzję - uważa Andrzej Mikosz, były minister skarbu, obecnie partner kancelarii Hogan & Hartson.

Reklama
Reklama

Sprawy nie ułatwia zamieszanie z dokumentami w resorcie skarbu. Część akt w sprawie prywatyzacji Polpharmy była szykowana do zniszczenia. Kiedy to wyszło na jaw, MSP zawiadomiło prokuraturę. Od tego czasu dokumenty "odnajdują się", a kierownictwo resortu broni się mówiąc, że bałagan w archiwach wynika z zaniedbań z poprzednich lat. Czy tylko jako zbieg okoliczności należy traktować to, że w MSP ginęły dokumenty w sprawie transakcji, która budzi tyle pytań prokuratury? Na to pytanie resort nam wczoraj nie odpowiedział.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama