Wciąż nie wiadomo, jaki los czeka przygotowany przez rząd pakiet zmian w finansach publicznych. Nie jest pewne, czy znajdzie on poparcie całej koalicji rządzącej, dysponującej tylko połową miejsc w parlamencie. Tymczasem demonstracje przeciw reformom zapowiadają główne związki zawodowe.

W sobotę w Pradze ma dojść do manifestacji Czesko-Morawskiej Konfederacji Związków Zawodowych. CMKOS to największa centrala związkowa, reprezentująca 600 tysięcy pracowników. Sprzeciw związkowców budzą kluczowe elementy proponowanych przez rząd premiera Mirka Topolanka zmian podatkowych i w systemie świadczeń społecznych. Chodzi głównie o 15-proc. podatek liniowy, obliczany od dochodu niepomniejszonego o składki zdrowotną i emerytalną. CMKOS, podobnie jak lewicowa opozycja posiadająca 98 na 200 miejsc w parlamencie, twierdzi, że zniesienie progresywnego systemu podatkowego uderzy w większość obywateli.

Podobną krytykę budzi podniesienie preferencyjnej stawki VAT-u z 5 do 9 proc. Podwyżka zrekompensowałaby budżetowi utratę części dochodów z podatków od firm (do 2010 r. miałby zostać obniżony z 24 do 19 proc.) i pomogła zmniejszyć deficyt finansów publicznych z 4 do 2,3 proc. PKB w 2010 r.

Bardziej radykalnymi niż CMKOS formami protestu straszy ASO, Czeskie Zrzeszenie Niezależnych Związków Zawodowych. Pierwszym etapem miałby być godzinny strajk generalny. Jednak rządowy projekt jest także krytykowany przez zwolenników bardziej fundamentalnych reform, z byłym ministrem finansów Vladimirem Tlustym na czele. Chcieliby oni 12-proc. podatku dochodowego i niższego VAT-u. Niechęć budzi też plan wprowadzenia akcyzy na energię elektryczną, zgodny z regulacjami UE.

PragueMonitor.com