Reklama

Zysk PZU pójdzie na ukraińskie inwestycje i przejęcia

Brak dywidendy i absolutoriów dla byłego zarządu PZU oraz Ernsta Jansena, wiceprzewodniczącego rady nadzorczej, to najważniejsze decyzje udziałowców firmy

Publikacja: 02.07.2007 08:00

Podział zysku za ubiegły rok wzbudził najwięcej emocji w czasie sobotniego walnego zgromadzenia PZU. Już przed WZA było wiadomo, że główny udziałowiec, czyli Skarb Państwa, będzie głosował za pozostawieniem zysku w firmie. Natomiast zarząd PZU nie przyjął żadnej rekomendacji dla akcjonariuszy co do podziału zysku.

- Firma jest w dobrej kondycji finansowej i dlatego przygotowaliśmy projekt uchwały, który proponuje podział zysku zgodnie z polityką dywidendową PZU - argumentował Ernst Jansen, wiceprezes Eureko - mniejszościowego akcjonariusza.

Przedstawiciele Skarbu Państwa przekonywali jednak, że pozostawienie pieniędzy w firmie jest potrzebne w związku z "koniecznością procesów naprawczych spółek na Litwie i Ukrainie oraz potrzeb inwestycyjnych PZU". Dodatkowo chcieli przeznaczenia 20 mln zł z zysku na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Taka też uchwała została ostatecznie przegłosowana.

Co PZU zrobi z zyskiem?

Zdaniem Rafała Antczaka, głównego ekonomisty PZU, przed firmą stoją bardzo duże wyzwania, na które ubezpieczyciel będzie potrzebował pieniędzy. Według niego, chociażby samo uzdrowienie sytuacji firm należących do PZU na Ukrainie będzie wymagało zainwestowania w nie około 500 mln zł do 2010 r. Grupa PZU będzie musiała także szybko podjąć decyzję o nabyciu banku lub kilku banków. - Obecnie wiele produktów ubezpieczeniowych sprzedaje się w sieciach bankowych. PZU nie mając w swej grupie banku wiele traci na prowizjach dla pośredników - uważa Antczak. Jego zdaniem, zakup banku to obecnie wydatek kilku miliardów zł. Antczak dodał również, że PZU będzie potrzebowało kolejnych miliardów w związku z dywersyfikowaniem aktywów i planami rozpoczęcia inwestowania na rynku nieruchomości.

Reklama
Reklama

- To zwykłe mydlenie ludziom oczu. Nie ma uzasadnienia merytorycznego dla tych uchwał - skomentował podział zysku Cezary Stypułkowski, były prezes firmy. Stypułkowski, zarzucił obecnym władzom PZU, że przespały możliwość zakupu placówek banku BPH. Jego zdaniem, w tym momencie nie widać żadnej możliwości inwestycyjnej jeśli chodzi o kupno banku na naszym rynku.

Bez absolutorium

Wiele emocji wzbudziło również głosowanie nad absolutoriami dla członków obecnego i byłego zarządu PZU oraz rady nadzorczej. Akcjonariusze nie udzielili absolutorium ani Cezaremu Stypułkowskiemu, byłemu prezesowi ani członkom poprzedniego zarządu.

- Jesteśmy świadkami dużej niesprawiedliwości - powiedział Stypułkowski i zaznaczył, że zamierza walczyć o swoje na drodze sądowej. Byłego zarządu bronili przedstawiciele Eureko.

- Trzy osoby z obecnego zarządu PZU, nie mają kompetencji do kierowania zakładem ubezpieczeń, a były zarząd powinien otrzymać absolutorium, bo starał się jak najlepiej zarządzać firmą - mówił Ernst Jansen, by chwilę później dowiedzieć się, że WZA nie udzieliło skwitowania także jemu oraz Gerardowi van Olphenowi z wykonania przez nich obowiązków członków rady nadzorczej.

W zgromadzeniu nie wzięła udziału Jolanta Strzelecka, członek zarządu PZU, odwołana dzień wcześniej przez resort skarbu. Teraz zarząd ubezpieczyciela liczy tylko dwie osoby.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama