Podział zysku za ubiegły rok wzbudził najwięcej emocji w czasie sobotniego walnego zgromadzenia PZU. Już przed WZA było wiadomo, że główny udziałowiec, czyli Skarb Państwa, będzie głosował za pozostawieniem zysku w firmie. Natomiast zarząd PZU nie przyjął żadnej rekomendacji dla akcjonariuszy co do podziału zysku.
- Firma jest w dobrej kondycji finansowej i dlatego przygotowaliśmy projekt uchwały, który proponuje podział zysku zgodnie z polityką dywidendową PZU - argumentował Ernst Jansen, wiceprezes Eureko - mniejszościowego akcjonariusza.
Przedstawiciele Skarbu Państwa przekonywali jednak, że pozostawienie pieniędzy w firmie jest potrzebne w związku z "koniecznością procesów naprawczych spółek na Litwie i Ukrainie oraz potrzeb inwestycyjnych PZU". Dodatkowo chcieli przeznaczenia 20 mln zł z zysku na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Taka też uchwała została ostatecznie przegłosowana.
Co PZU zrobi z zyskiem?
Zdaniem Rafała Antczaka, głównego ekonomisty PZU, przed firmą stoją bardzo duże wyzwania, na które ubezpieczyciel będzie potrzebował pieniędzy. Według niego, chociażby samo uzdrowienie sytuacji firm należących do PZU na Ukrainie będzie wymagało zainwestowania w nie około 500 mln zł do 2010 r. Grupa PZU będzie musiała także szybko podjąć decyzję o nabyciu banku lub kilku banków. - Obecnie wiele produktów ubezpieczeniowych sprzedaje się w sieciach bankowych. PZU nie mając w swej grupie banku wiele traci na prowizjach dla pośredników - uważa Antczak. Jego zdaniem, zakup banku to obecnie wydatek kilku miliardów zł. Antczak dodał również, że PZU będzie potrzebowało kolejnych miliardów w związku z dywersyfikowaniem aktywów i planami rozpoczęcia inwestowania na rynku nieruchomości.