Reklama

Urlopowa potrzeba zastępcy

Jadąc na urlop menedżerowie zapominają o swoim bezpieczeństwie

Publikacja: 09.07.2007 09:15

To lato jest sezonem martwym dla headhunterów. Pamiętam, że kiedy byłem doradcą personalnym, bardzo obawiałem się zahamowania działalności w czasie wakacji. Głównie z powodu trudności dogrania kalendarzy. Kiedy kandydat wreszcie po mojej namowie zgodził się spotkać z moim klientem, ten ostatni niespodziewanie wyjechał na urlop. A kiedy klient wrócił, to z kolei kandydat wyjechał do egzotycznych krajów, aby wypoczywać i w żadnym razie nie chciał wrócić przed upływem urlopu.

Po powrocie kandydata klient doszedł do przekonania, że w międzyczasie dużo się zmieniło i że musiał zrewidować plany zatrudnienia, czego nie mógł ustalić z kolegami, których połowy brakowało w pracy i byli nieuchwytni. I tak ze sprawy zatrudnienia mojego kandydata nic nie wyszło. A ja w końcu wylądowałem pod koniec lata bez możliwości wzięcia choćby krótkiego urlopu i wykończony z powodu konieczności stałego trzymania ręki na pulsie tych zleceń, które rozmyły się w czasie urlopów. Jednak już w drugiej połowie września i na początku października klienci jak jeden mąż dzwonili spanikowani, że muszą koniecznie uzupełnić wakat przed końcem roku, aby zdążyć wyczerpać budżet headcounts.

Zawsze byłem zaskoczony magicznym zwrotem działalności po wakacjach. Czy wszystko musi być zatrzymane w czasie, jakby wszyscy menedżerowie i decydenci biznesowi mieli urlop przez dwa miesiące? Czy jesienią wszystko musi nagle zmienić swój bieg i zlecenia pojawiają się jak grzyby po deszczu? Dopiero jako coach zrozumiałem, o co chodzi. Zaobserwowałem, że wiele zwolnień nieefektywnych menedżerów ma miejsce w czasie ich urlopu albo żeby być bardziej precyzyjnym, po tym, gdy wracają z urlopu. Biznesowi decydenci wyjeżdżający na urlop nie są świadomi, że dopiero wtedy zaczyna się ich najsurowsza lustracja. Łatwo bowiem wykorzystać ich nieobecność, żeby podpytać ich podwładnych, zbierać i porównywać dokumenty dotyczące ich działań. Wszystko po to, aby podjąć decyzję o zwolnieniu albo gorzej, żeby decyzja od dawna już podjęta znalazła podstawy do jej realizacji.

Menedżerowie, którzy opuszczają stołki i wyjeżdżają na wakacje, nie myślą o swoim bezpieczeństwie. Niedbałości tej dowodzi zbiór odpowiedzi autoreply, które zasilają moją pocztę od ostatniego tygodnia czerwca. Nie dość, że dużo z nich jest napisana pod presją czasu, z błędami ortograficznymi, znacząca część z nich zdradza negatywne nastawienie autorów, co szkodzi im w szczególny sposób.

Drodzy Czytelnicy - menedżerowie, nasz wizerunek jako liderów formuje się najbardziej, kiedy nas nie ma. A najwięcej mogą zrobić dla niego nasi ludzie. Dlatego sugeruję rozsyłanie mailowej informacji tego typu: "Jestem na urlopie do dnia 16 VII 2007 r. włącznie. W sprawach pilnych proszę kontaktować się z moim zaufanym zastępcą... na adres emailowy...". Pamiętajcie: kto ma zastępcę, nie da się zastąpić.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama