Wartość kredytów udzielanych klientom detalicznym w naszym regionie będzie rosnąć po 35 proc. rocznie przez najbliższe dwa lata - przewidują ekonomiści grupy UniCredit. I to mimo wyższych stóp procentowych.
Jeśli prognozy się sprawdzą, będzie to woda na młyn między innymi właśnie dla UniCredit. Włoski bank, który prowadzi operacje w kilkunastu krajach Europy Środkowo-Wschodniej i ma tu ponad 20 milionów klientów (w Polsce do grupy należą Bank Pekao i Bank BPH), liczy, że jego zysk z bankowości będzie rósł na tym terenie po 15 proc. rocznie. Oznacza to, że w tym roku włoska grupa może w naszym regionie zarobić ponad 2,8 mld euro przed opodatkowaniem, w porównaniu z 2,4 mld euro w 2006 r.
Według Debory Revoltelli, głównej ekonomistki UniCredit ds. Europy Środkowo-Wschodniej, prognozy uwzględniają już prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej. Mimo to są bardzo optymistyczne, ponieważ społeczeństwa krajów byłego bloku wschodniego wciąż w bardzo małym stopniu wykorzystują możliwość kredytowania takich zakupów, jak domy, samochody, komputery czy inny sprzęt elektroniczny.
- Bankowość detaliczna to zdecydowanie najbardziej dynamiczny segment. Marże są wyższe niż w "starej" Europie. Z mniejszymi aktywami można tu zarobić więcej niż na Zachodzie - tłumaczył na konferencji Federico Ghizzoni, szef pionu rynków polskich (Polska i Ukraina) w grupie UniCredit.
Przedstawiciele włoskiej grupy nie boją się, że wzrost stóp procentowych przełoży się na większą liczbę niespłacanych kredytów. Tłumaczą, że dwa lata temu przestali udzielać kredytów we frankach i jenach, które są obciążone większym ryzykiem niż te w lokalnych walutach. Stopy w Polsce wzrosły ostatnio w czerwcu, o ćwierć punktu procentowego. W górę idą też w innych krajach regionu, m.in. w Czechach.