Wyjątkowo kiepski dzień miał wczoraj nasz kraj w Brukseli. Zaczęło się od tego, że urzędnicy Komisji Europejskiej zdecydowali się na pozwanie Polski do unijnego Trybunału Sprawiedliwości z powodu niezgodnego z prawem wspólnotowym sposobu opodatkowania energii elektrycznej. W UE panuje zasada, że akcyza, nałożona na prąd, powinna być pobierana w chwili dostawy przez dystrybutorów - i oni ją powinni płacić. Tymczasem w Polsce akcyza pobierana jest w chwili dostawy przez producenta. Okres przejściowy, czyli czas, jaki Bruksela dała nam na zmianę przepisów, skończył się na początku stycznia 2006 r.
Wprawdzie resort finansów przygotował projekt ustawy, która ma dostosować nasze prawo do unijnego, ale utknął on w uzgodnieniach międzyresortowych.
Ale nie tylko rozwiązania dotyczące podatku od prądu nie podobają się Brukseli. Dostało się nam także za nową ustawę o supermarketach, czyli "wielkopowierzchniowych obiektach handlowych". W ubiegłym tygodniu podpisał ją prezydent. Zakłada ona, że utworzenie sklepu o powierzchni sprzedaży od 400 do 2 tys. mkw. będzie wymagało zezwolenia gminy, a powyżej 2 tys. mkw. będzie wymagać zezwolenia gminy i sejmiku wojewódzkiego. Zezwolenia nie będzie wymagała budowa obiektu handlowego o powierzchni handlowej do 400 mkw.
- Ustawa jest potencjalnym złamaniem podstawowych, zagwarantowanych w unijnym traktacie swobód wspólnego rynku: swobody przepływu kapitału i swobody świadczenia usług - oświadczył rzecznik unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego Oliver Drewes.
Poza tym okazało się, że Komisja Europejska nadal interesuje się budową obwodnicy Rospudy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że od sierpnia ruszą prace w dolinie tej rzeki. Komisja zaś żąda wyznaczenia innej trasy i grozi pozwem do Trybunału Sprawiedliwości w razie kontynuowania prac.