Rząd Niemiec chce objąć tzw. "złotą akcję" w koncernie European Aeronautics Defence & Space (EADS), dającą możliwość zablokowania ewentualnego przejęcia firmy przez kapitał spoza Europy.

Informację tę podał w sobotę magazyn "Der Spiegel". Częściowo potwierdzili ją rzecznicy rządu Angeli Merkel. Według nich, administracja faktycznie szuka sposobu, żeby ochronić niemieckie interesy w EADS, producencie m.in. samolotów Airbus, myśliwców wojskowych i pocisków. Kanclerz Merkel podobno rozmawiała o wprowadzeniu złotej akcji z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym podczas spotkania w Tuluzie.

Niemcy boją się, że EADS może być celem wrogiego przejęcia dla jednego z potężnych funduszy zarządzanych przez obce rządy (np. krajów Bliskiego Wschodu czy Chin) lub agresywnych funduszy private equity. Obawy są tym większe, że koncern jest formalnie zarejestrowany w Holandii i władze w Berlinie nie mają żadnej możliwości blokowania w nim zmian własnościowych przy wykorzystaniu niemieckich przepisów. Niemcom nie na rękę jest także fakt bezpośredniego zaangażowania w firmę francuskiego rządu, właściciela 15 proc. jej akcji. 7,5 proc. należy do francuskiej grupy Lagardere. Akcjonariusze niemieccy to DaimlerChrysler, mający 15 proc. udziałów, oraz konsorcjum banków i władz landów, które ma 7,5 proc. papierów. Rządowi eksperci mają nadzieję, że jeśli niemieckim władzom przypadłaby złota akcja, identyczną objęłyby władze francuskie, sprzedając jednocześnie swoje 15 proc. papierów. Złota akcja daje jej właścicielowi możliwość przegłosowania pozostałych akcjonariuszy w niektórych kluczowych sprawach.

DPA