Sesję zaczęliśmy w kiepskich nastrojach. Podstawową przyczyną była piątkowa przecena w USA, choć oczywiście nie brakowało rodzimych czynników. Na rynku panują po prostu kiepskie nastroje i w tej chwili spadek cen wydaje się bardziej prawdopodobny niż ich wzrost.
Przed sesją swoje wyniki podał KGHM, ale i to nie pomogło. Mimo sprzedaży nieco lepszej od prognoz, a zysku zbliżonego do rynkowych oczekiwań spółka traciła na wartości. Wśród piątki najważniejszych pod względem wpływu na indeks spółek to właśnie KGHM spadał najwięcej. W takich warunkach trudno było popytowi odrobić straty z początku dnia. Próby były podejmowane, ale bez skutku. Nawet spora aktywność zleceń koszykowych nie pomogła wystarczająco. Inna sprawa, że popyt tego dnia pokazał się z mocnej strony. Jego wielkość pozostawia wiele do życzenia.
Niewielki kapitał zaangażowany po stronie kupna sygnalizował raczej korekcyjny charakter wzrostu cen.
Wyjść na plusy udało się jedynie na rynku terminowym dzięki zmianie wartości bazy. Z ponad -30 pkt na zamknięciu w piątek zanotowaliśmy jej wzrost do zera, a chwilami nawet do ponad +10 pkt. Na zamknięciu było to już +15 pkt. Można podejrzewać, że ta zmiana bazy była przyczyną zniknięcia z rynku 10 procent otwartych pozycji. Można przypuszczać, że znaczna część była związana z zamykanymi pozycjami arbitrażowymi. Inną część znikających z rynku pozycji stanowiły kontrakty grających na spadek cen. Zwyżka na warszawskim parkiecie skusiła część inwestorów do realizacji zysków lub ucięcia strat, jeśli ktoś zbyt późno zdecydował się na grę "w dół".
Ta ucieczka posiadaczy krótkich pozycji wydaje się nieco przedwczesna. Sposób podniesienia cen oraz niski poziom aktywności wskazuje raczej na korektę. Obecnie jest za wcześnie, by mówić o powrocie do wzrostów. Warto być cierpliwym i poczekać na sygnał techniczny, którego wczoraj jeszcze nie było. W tej chwili trudno liczyć na kontynuację tej zwyżki. Obecnie najbliższym poziomem oporu jest niedawna konsolidacja ze szczytem na poziomie 3470 pkt. Szybkie wyjście nad jej poziom raczej nam nie grozi. Bardzo rzadko zdarza się, by rynek błyskawicznie podniósł się po przecenie, kreśląc formację "V". Raczej należy się liczyć przynajmniej ze spadkiem cen ponownie w okolice minimów.