Nad kazachskimi interesami Eni, włoskiego potentata paliwowego, zawisły czarne chmury. Karim Masimow, premier Kazachstanu, ostrzegł, że spółce grozi utrata kontroli nad eksploatacją naftowego złoża Kaszagan, położonego na szelfie Morza Kaspijskiego. W inwestycji, zarządzanej przez Włochów, udziały mają też takie koncerny paliwowe, jak Total, Royal Dutch Shell, Exxon Mobil, ConocoPhillips oraz kontrolowany przez kazachski rząd KazMunajGaz.

Zarzuty wobec Eni dotyczą notorycznie przesuwającego się terminu startu inwestycji. Początkowo ropa z Kaszaganu miała być wydobywana już w 2005 r. Wówczas rozpoczęcie produkcji ropy przesunięto na 2008 r. Jednak od kilku miesięcy wiadomo, że Eni znów nie wywiąże się z ustalonych warunków. Teraz Włosi mówią o 2010 r. Ponadto zwiększają się drastycznie koszty projektu, z 57 mld USD do 136 mld USD. Przedstawiciele włoskiej spółki informują, że rozmawiają z kazachskimi władzami i wierzą w osiągnięcie kompromisu.

Projekt Kaszagan jest jedną z największych tego typu inwestycji na świecie. Zapasy tego złoża mogą sięgać nawet 38 miliardów baryłek ropy. Przedsięwzięcie jest priorytetowe nie tylko dla jego inwestorów i Kazachstanu. Część ropy z tego złoża ma zostać skierowana do rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), który zaczął działać rok temu. Głównym inwestorem tego projektu jest brytyjski koncern BP. Na razie rura pompuje głównie surowiec pochodzący z Azerbejdżanu. Warunkiem pełnego wykorzystania mocy magistrali BTC jest skierowanie tam ropy z Kazachstanu. Władze środkowoazjatyckiej republiki podpisały w tej sprawie stosowne porozumienie w czerwcu minionego roku. Jednak w jego realizacji przeszkadzają opóźnienia na Kaszaganie.

Podobne problemy do Eni miał rok temu Royal Dutch Shell w Rosji. W wyniku konfliktu z władzami koncern został zmuszony do sprzedaży udziałów Gazpromowi.

Bloomberg