Zarząd producenta garniturów na razie nie zamierza weryfikować ceny emisyjnej akcji serii J, które w całości zostaną skierowane do instytucji. Tomasz Sarapata, prezes Bytomia, nie wyklucza jednak, że tego nie zrobi.
Przypomnijmy, że giełdowa spółka chce zaoferować inwestorom instytucjonalnym 5 mln papierów po 6 zł (teraz kapitał zakładowy składa się z 30 mln walorów). Według planów, zapisy będą przyjmowane od 17 do 18 września. W ramach przygotowywanej oferty akcjonariusze będą mogli objąć 15 mln walorów serii I po 1 zł z prawem poboru (ustalono go 31 maja).
Problem z tym, że obecna wycena rynkowa akcji spółki jest znacznie niższa od określonej przez zarząd ceny emisyjnej papierów serii J. W dniu jej ustalenia (20 czerwca) kurs akcji Bytomia wzrósł o 40,5 proc., do 5,69 zł, przy dużym obrocie (w trakcie sesji właściciela zmieniło wówczas 4,5 mln papierów, czyli 15 proc. kapitału). Od tego czasu wycena rynkowa giełdowej spółki jednak znacznie się obniżyła. Z pewnością przyczyniła się do tego także ogólna sytuacja na rynku. Na piątkowej sesji za akcje Bytomia płacono 4,3 zł.
Czy zatem oferta ma szansę na sukces bez zmiany ceny emisyjnej? - Uwzględniając fundamentalną wartość spółki i jej plany rozwojowe, cały czas uważam ustaloną cenę za godziwą - twierdzi T. Sarapata. Jego zdaniem, chęć kupienia tak dużego pakietu (w podwyższonym kapitale akcje dla instytucji będą stanowić 10 proc.) na rynku musiałaby się odbić wzrostem kursu.
Prezes Bytomia przyznaje jednak, że ma świadomość ogólnej sytuacji na rynku kapitałowym, która nie sprzyja spółce. Wierzy jednak w powodzenie oferty. - Jesteśmy w ścisłym kontakcie z instytucjami, które cały czas deklarują zainteresowanie objęciem akcji - dodaje T. Sarapata.