Państwowe firmy energetyczne przygotowują się do wejścia na giełdę. Czy obecnie możliwe jest wcielenie ich planów w życie? Nie chodzi wyłącznie o wahania koniunktury na GPW. Przesądzić o wszystkim może sytuacja na scenie politycznej.
Jeśli dojdzie do wyborów i wygra je mająca przewagę w sondażach PO, to możemy spodziewać się w energetyce prawdziwego przewrotu, z próbą odwrócenia rozpoczętej już konsolidacji sektora włącznie. Wtedy nie byłoby wchodzenia holdingów z branży na GPW. - Nasz program wobec energetyki jest zupełnie inny niż to, co robi PiS. Jesteśmy krytykami konsolidacji - mówi Adam Szejnfeld, zajmujący się w PO sprawami gospodarki. - Trzeba się przyjrzeć, na ile ten proces jest zaawansowany, ale wydaje mi się, że to nie jest nie do odwrócenia - ocenia. Dodaje, że jeśli PO przejmie rządy w resorcie skarbu, to zmieni też podejście do prywatyzacji spółek sektora. Weryfikacji uległoby to, które powinny iść na GPW. Zdaniem Adama Szejnfelda, dla części przedsiębiorstw lepsze mogłoby być poszukiwanie inwestorów branżowych.
Ale spółki nadal pracują
Jako pierwsza na warszawski parkiet mogłaby wejść poznańska Enea. Niedawno, w ramach prowadzonej przez rząd konsolidacji sektora, ta spółka dystrybucyjna przejęła Elektrownię Kozienice. Zarząd Enei nie ukrywa, że chciałby doprowadzić do jak najszybszego debiutu. Wkrótce powinna zakończyć się procedura wyboru doradcy prywatyzacyjnego. Resort skarbu deklarował początkowo, że Enea wejdzie na GPW w tym roku. Jednak już teraz można powiedzieć, że to się nie uda. Ze strony Enei płyną sygnały, że bardziej prawdopodobny jest pierwszy kwartał 2008 r. Zdaniem ekspertów ds. branży energetycznej, o tym terminie też trudno przesądzać, m.in. ze względu na trudną do przewidzenia sytuację na GPW.
Największy też się szykuje