- Brak planów zagospodarowania przestrzennego to jeden z najważniejszych czynników wzrostu cen mieszkań - uważa Mirosław Barszcz, minister budownictwa. Na przykład, Kielce objęte są planami w 3,5 proc., a Kraków w ok. 10 proc., natomiast Gdańsk w 52 proc. Zdaniem M. Barszcza, to właśnie dzięki temu wzrost cen w Gdańsku był dużo mniejszy niż np. w Krakowie. - Taka zależność jest widoczna nawet na poziomie poszczególnych dzielnic - wyjaśnia minister.
- Po kilkunastu latach obowiązywania ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym zaledwie kilkadziesiąt procent terenów objętych jest planami, a dzięki radykalnemu uproszczeniu procedur, te liczby mogą się podwoić nawet w ciągu roku, niemniej wszystko zależy od samorządów, bo to one tworzą plany miejscowe - mówi "Parkietowi" minister Barszcz.
Także odrolnienie gruntów ma się przyczynić do spadku cen mieszkań. - Jest ich w Polsce wystarczająco dużo, trzeba je tylko uwolnić spod administracyjnych restrykcji - wyjaśnia. Stąd pomysł na automatyczne odrolnienie gruntów w największych miastach. Dlaczego jednak nie obejmie ono mniejszych miejscowości? - Takie było stanowisko ministra rolnictwa Wojciecha Mojzesowicza, żeby dobrą ziemię chronić także w małych miastach, zresztą problem z podażą gruntów dotyczy głównie dużych miast - wyjaśnia minister.
Zdaniem Mirosława Barszcza, już pod koniec 2009 roku nowe rozwiązania prawne pozwolą przekłuć bańkę spekulacyjną na rynku nieruchomości, ponieważ właśnie wtedy zaczną powstawać mieszkania na bazie nowego systemu prawnego.
Czy jednak są szanse, że prace nad ustawą zakończą się sukcesem podczas tej kadencji? - Gdyby nie wybory, to mógłbym być tego pewien na sto procent, a w tej sytuacji jest to 99 proc. - niezależnie od opcji politycznej większość posłów Komisji Infrastruktury, z którymi rozmawiałem, wypowiada się na temat projektu bardzo dobrze - zapewnia minister.