Miedź drożała w piątek trzeci dzień z rzędu i w rezultacie miniony tydzień był drugim z kolei wzrostowym na tym rynku. Cena miedzi dość wyraźnie przekroczyła tegoroczną średnią wynoszącą niecałe 7400 USD za tonę.

Nastroje inwestorów poprawiły się po czwartkowym raporcie Departamentu Handlu, w którym poinformowano, że amerykańska gospodarka w minionym kwartale rozwijała się szybciej, niż pierwotnie szacowano i najszybciej od ponad roku. A poza tym wzrost PKB o 4 proc. w stosunku rocznym jest w ujęciu bezwzględnym doskonałym wynikiem, zwłaszcza że dotyczy największej na świecie gospodarki.

Inwestorzy z rynku metali przemysłowych ze szczególnym optymizmem zareagowali na informację z tego raportu o wzroście inwestycji na budownictwo komercyjne o 28 proc., największym od 1981 r. To znacząco łagodzi skutki zapaści w budownictwie mieszkaniowym. Na koniunkturę w tej branży uczestnicy rynku miedzi zwracają baczną uwagę, bo amerykańskie budownictwo pochłania 40 proc. zużywanej w tym kraju miedzi. Ogólna koniunktura w USA też jest ważna dla rynku surowców, bo jeśli Amerykanie przestaną kupować chińskie towary, to Chiny będą kupować o wiele mniej surowców. Większych wzrostów ceny nie należy jednak oczekiwać, bo zapasy miedzi są największe od 20 maja. Pod koniec piątkowych notowań tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 7520 USD, o 120 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały po 7315 USD za tonę.

PARKIET