Jeszcze w tym miesiącu rząd w Kijowie zamierza sprzedać na giełdzie udziały w sześciu spółkach dystrybuujących energię. Do inwestorów trafi 25-27 proc. udziałów każdej z firm.

O spółki walczy wielu miejscowych oligarchów. W każdej z sześciu firm po 30 proc. udziałów ma miliarder Grigorij Surkis, który chce powiększyć stan posiadania. Energetyczne aktywa kuszą też Igora Kołomojskiego, właściciela holdingu Privat, Konstantina Żiwago oraz Konstantina Grigoriszina. O prywatyzowane pakiety powalczy również rosyjski koncern VS Energy. Emocje, jakie wzbudza sprzedaż tych udziałów, spowodowały, że FDM, ukraiński fundusz majątku państwowego, zdecydował się na prywatyzację poprzez giełdę, która gwarantuje przejrzystsze warunki niż przetargi. Ukraiński urząd był wielokrotnie oskarżany o sprzyjanie jednej ze stron w czasie aukcji.

Sprzedaż udziałów firm energetycznych jest bardzo ważna z punktu widzenia budżetu. Do końca roku z tytułu prywatyzacji do kasy państwa ma wpłynąć 2 mld USD. Zaś w pierwszej połowie roku budżetu zasiliło zaledwie 230 mln USD.