Reklama

Bruksela bez emocji o Stoczni Gdańskiej

Komisja Europejska chce, aby Stocznia Gdańska działała na zasadach, które Unia uznaje za konkurencyjne. Na sentymenty miejsca nie będzie

Publikacja: 05.09.2007 09:10

Komisja Europejska nie chce zamknięcia Stoczni Gdańsk, ale konieczne jest ograniczenie produkcji - powiedział podczas wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Charlie McCreevy. Komisarz tłumaczył, że firma, mimo otrzymanej pomocy publicznej, przez lata nie dokonała restrukturyzacji.

Podobną opinię wyraziła wczoraj unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes. Jej zdaniem, z ograniczeniem produkcji statków przez gdański zakład nie można czekać np. do 2014 roku. Bruksela domaga się, aby Stocznia zamknęła dwie z trzech działających pochylni. Pojawiają się jednak opinie, że taka redukcja mocy nie pozwoliłaby zakładowi na osiąganie rentowności. Zdaniem Ministerstwa Gospodarki, potrzebne są dwie działające pochylnie. Jeśli ta sprawa nie zostanie z KE uzgodniona, to Stoczni grozi zwrot pomocy publicznej udzielonej jej po wstąpieniu Polski do UE. Kwota, którą należałoby oddać, jest szacowana na około 100 mln złotych.

Robotnikom puszczają nerwy

Związkowcy ze stoczniowej Solidarności pod koniec sierpnia pikietowali w tej sprawie przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli. Ich zdaniem, wszystkie środki wydane na pomoc Stoczni Gdańsk "zostały użyte do usunięcia błędów popełnionych w przeszłości przez osoby zarządzające zarówno ze strony władz kraju, jak i zarządów firm". A zwrot tych kwot najprawdopodobniej wiązałby się z upadłością zakładu. Również polscy eurodeputowani ze wszystkich frakcji politycznych zgodnie apelowali podczas wczorajszej debaty o złagodzenie żądań ograniczenia produkcji, gdyż może to doprowadzić do zwolnień w tym symbolicznym zakładzie - kolebce Solidarności. Przekonywali, że stocznia staje na nogi i należy dać jej dodatkowy czas na restrukturyzację.

Sentymentów nie będzie

Reklama
Reklama

- Lepsza stocznia mniejsza, ale silniejsza - powiedział wczoraj McCreevy. Zapewnił, że KE zdaje sobie sprawę, że Stocznia Gdańsk jest "kluczowa dla walki o wolność i zjednoczenie Europy", ale KE musi stać na straży unijnych zasad konkurencji, jednakowych dla wszystkich tego rodzaju zakładów. - Chcemy, by rozpoczęto restrukturyzację oraz by firma stała się konkurencyjna i działała samodzielnie na rynku stoczniowym - powiedział McCreevy. Dodał, że podobny los spotyka zakłady z branży w wielu krajach Europy.

Ze względu na to, że stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie ograniczenia mocy produkcyjnych Stoczni Gdańsk jest nieprzejednane, wygląda na to, że polskiemu rządowi nie pozostaje nic innego, jak tylko negocjacje na temat terminu, w którym dwie pochylnie mają zostać zamknięte.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama