Słowacja spełni wszystkie kryteria wymagane do przyjęcia wspólnej waluty i od początku 2009 r. stanie się członkiem strefy euro - jasno podkreślił premier Robert Fico w wywiadzie z dziennikarzami zagranicznych agencji prasowych.
Kryteria, określone traktatem z Maastricht, wymagają od krajów kandydujących do strefy euro m.in. utrzymywania inflacji odbiegającej najwyżej o 1,5 pkt proc. od przeciętnej dwunastomiesięcznej inflacji w trzech krajach Unii Europejskiej o najwolniejszym wzroście cen. Tak wyliczony pułap inflacji wynosił w lipcu 2,63 proc., a Słowacja miała wskaźnik na poziomie 2,7 proc. Jest to obecnie jedyne kryterium dopuszczające do strefy euro, którego Słowacja nie spełnia. W zeszłym roku podobny problem miała Litwa i Bruksela odrzuciła jej wniosek o zmianę waluty, choć w przeszłości Włochy i Belgia zostały przyjęte do strefy euro, mimo zbyt wysokiego długu publicznego.
Fico nie ma nadziei, że Bruksela zmieni podejście. - Podwójne standardy są typowe dla Europy i zawsze mniejszym krajom było trudniej. Ale my chcemy spełnić wszystkie kryteria i oczekujemy uczciwej gry - powiedział premier, cytowany przez agencję Bloomberga.
Nie powinno być za to problemu z poziomem deficytu budżetowego, który według unijnych kryteriów nie może przekraczać 3 proc. produktu krajowego brutto. W przyszłym roku ma on wynieść na Słowacji, zgodnie z projektem budżetu, 2,3 proc. PKB. W kolejnym roku powinien jeszcze spaść o 0,5 pkt proc. - zapowiedział Fico. Podobnie jest z długiem publicznym, który musi wynosić mniej niż 60 proc. PKB - na Słowacji na koniec roku będzie o połowę niższy (31 proc.).
Mimo planów redukowania deficytu, premier Fico nie zamierza ograniczać wydatków socjalnych. Wspomniał, że rząd chce po raz kolejny podnieść płacę minimalną, a także rozważa jednorazową podwyżkę najniższych emerytur. - Nie zamierzamy budować kapitalizmu "made in USA". Wolimy model europejskiego państwa dobrobytu - stwierdził.