Reklama

Czy to już koniec ery "misiów"?

W czasie boomu gospodarczego i hossy na giełdzie segment małych i średnich spółek zazwyczaj przynosi wyższe stopy zwrotu niż giełdowe tuzy. Ma to swoje przyczyny w większym potencjale mniejszych firm

Publikacja: 07.09.2007 09:51

Giełdowi inwestorzy nie lubią misiów, czyli niedźwiedzi, które są symbolami bessy. Oczywiście z jednym wyjątkiem - tych posiadających krótkie pozycje na rynku instrumentów pochodnych.

"MiŚ" jest też wdzięczną nazwą segmentu małych i średnich spółek. Ten skrót (uproszczony do zwykłego "misia") jest zresztą używany w nazwach funduszy inwestycyjnych koncentrujących się na lokowaniu środków klientów właśnie w takich spółkach.

Popularne "misie" były gorącym tematem inwestycyjnym pierwszego półrocza. Przynosiły kokosy i rozpalały wyobraźnię nowych, niedoświadczonych uczestników funduszy. Nie było żadnego problemu z zebraniem ponad miliarda złotych w czasie trwającej zaledwie kilka dni subskrypcji powstającego funduszu. Tymczasem w lipcu, według Analiz Online, w aż sześciu tego typu funduszach przeważyły umorzenia nad wpłatami. Zapewne chodzi głównie o drugą połowę lipca, gdy na giełdzie zaczęło dziać się źle. W sierpniu raczej trudno spodziewać się lepszego wyniku. Czy to już koniec kariery "misiów", czy tylko przejściowe problemy?

U podstaw doskonałych wyników za 2006 rok funduszy lokujących w małych i średnich spółkach legły twarde realia ekonomiczne. Po ostrych zwyżkach cen blue chips akcje największych giełdowych firm stały się relatywnie drogie w stosunku do walorów pozostałych emitentów. Zauważyli to analitycy i zarządzający niektórych TFI i coraz śmielej inwestowali w mniejsze firmy. Było to działanie jak najbardziej racjonalne, szczególnie jeśli zważymy na dobre perspektywy naszej gospodarki. W czasie boomu gospodarczego i hossy na giełdzie segment małych i średnich spółek zazwyczaj przynosi wyższe stopy zwrotu niż giełdowe tuzy. Ma to swoje przyczyny w większym potencjale mniejszych firm. Szybki rozwój gospodarczy pozwala tym spółkom bardziej dynamicznie niż duże firmy poprawiać wyniki finansowe. Zaletą "maluchów" jest niższa baza, z której startują. Poza tym na giełdzie notuje się tak dużo "misiów", że analitycy nie są w stanie szybko odnaleźć w tej grupie prawdziwych perełek, dających szansę na nadzwyczajne stopy zwrotu. A znalezienie trzech-czterech takich rarytasów pozwala już na dużą przewagę konkurencyjną w stosunku do innych funduszy, które oparły się jedynie na dużych, dobrze znanych i przeanalizowanych giełdowych emitentach.

Z kolei w czasach dekoniunktury gospodarczej blue chips z reguły radzą sobie lepiej niż małe i średnie spółki. Zakumulowane wcześniej kapitały pozwalają przetrwać trudne czasy. A i duży udział w portfelu zamówień partnerów gospodarczych umożliwia twarde stanowisko negocjacyjne przy podpisywaniu kontraktów. Tych zalet nie mają małe i średnie spółki.

Reklama
Reklama

Charakteryzują się za to, zwłaszcza małe spółki, dużo większą elastycznością w produkcji, marketingu i sprzedaży. Na ogół najbardziej ciężkie czasy doskwierają średnim spółkom, które ani nie posiadają dużych zapasów kapitałowych, ani nie są elastyczne, tak jak mniejsze przedsiębiorstwa.

Po bessie doskonale sprawdza się zasada "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Część "misiów" upada, więc innym robi się luźniej na rynku. Rozpoczyna się nowy cykl koniunkturalny i ci, którzy przetrwali dekoniunkturę, mają realną szansę na bycie liderami wzrostu. A że nie zawsze potencjał zostanie szybko rozpoznany przez analityków, to w tym gronie można szukać perełek i "lokomotyw portfela inwestycyjnego" w dojrzałym stadium hossy.Wiele wskazuje na kontynuację prosperity w polskiej gospodarce jeszcze przez kilka lat. Przy tym założeniu można przypuszczać, że po zimnym prysznicu, jaki odczuły "misiowe fundusze" w lipcu i sierpniu, powrócą one do łask inwestorów indywidualnych. Logika i doświadczenia poprzednich okresów giełdowych przecen wskazują jednak na wcześniejsze, po zakończeniu korekty spadkowej, większe zainteresowanie grupą blue chips. Zapewne dopiero później (po kilku -kilkunastu miesiącach) segment małych i średnich spółek będzie wiódł prym w rankingach stóp zwrotu z giełdowych inwestycji. Tak czy inaczej, wszystko się może zdarzyć i być może za wcześnie na wieszczenie końca popularności "misiów".

GŁÓWNY EKONOMISTA NOBLE BANKU

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama