Na Litwie ceny konsumpcyjne wzrosły w sierpniu o 5,5 proc., najbardziej od prawie 10 lat, a na Łotwie inflacja wyniosła 10,1 proc. i była najwyższa od ponad dekady. To potwierdza słuszność decyzji Brukseli, która nie zgodziła się na przyjęcie przez Litwę euro w 2008 roku. Łotwa zrezygnowała sama.

Znacząco zwiększyły się koszty gospodarstw domowych w obu krajach. Żywność na Litwie zdrożała o 10,5 proc., a na Łotwie o 12,6 proc. Jeszcze szybciej rosły koszty wody, elektryczności i gazu, o 11,4 proc. na Litwie i 16,5 proc. na Łotwie.

Poza tym na Łotwie o 4,4 proc. zdrożały alkohol i tytoń, o 3,1 proc. podniosły ceny restauracje i hotele. Ekonomistów tak wysoka inflacja nie zaskoczyła, bo jest ona wynikiem rekordowego w Unii Europejskiej tempa wzrostu gospodarczego. Na Łotwie wyniosło ono w II kwartale 11 proc., a na Litwie 8 proc. W rezultacie średnia płaca na Łotwie była w II kwartale o 33,4 proc. wyższa niż przed rokiem. Agencje ratingowe ostrzegają kraje bałtyckie, że tak wysoka inflacja może doprowadzić ich gospodarki do "twardego lądowania".