Reklama

OPEC nieco zwiększy wydobycie ropy

Na wczorajszym posiedzeniu w Wiedniu ministrowie OPEC postanowili zwiększyć wydobycie od listopada o 500 tys. baryłek dziennie

Publikacja: 12.09.2007 09:42

Największy na świecie eksporter ropy naftowej, Arabia Saudyjska, odgrywa wiodącą rolę w OPEC i na wczorajszym spotkaniu ministrów tej organizacji w Wiedniu próbowała przeforsować decyzję o zwiększeniu limitów wydobycia. Chciała w ten sposób powstrzymać wzrost cen ropy, o co szczególnie zabiegały Stany Zjednoczone, które wciąż zużywają najwięcej tego surowca, a saudyjska monarchia uchodzi za najwierniejszego w tym regionie sojusznika Waszyngtonu. Najpierw mówiło się, że wydobycie będzie zwiększone o 500 tys. baryłek dziennie, po południu, że o milion baryłek. W końcu przeszła ta pierwsza wersja, ale zapewne nie zrobi to wrażenia na uczestnikach rynku paliwowego, bo OPEC i tak o 900 tys. baryłek dziennie przekraczał w sierpniu ustalone w zeszłym roku kwoty wydobycia.

Sprzeciw spoza Zatoki

Decyzje na forum OPEC podejmowane są jednogłośnie, a na podniesienie kwot wydobycia długo nie chcieli się zgodzić przedstawiciele Algierii, Wenezueli i Libii. Algierski minister ds. ropy Chakib Khelil mówił dziennikarzom przed rozpoczęciem obrad, że jego kraj nie poprze propozycji zwiększenia wydobycia, bo nie ma wystarczających powodów, które uzasadniałyby zwiększenie podaży na światowym rynku.

Ceny wysokie, ale dolar słaby

Przeciwnicy podniesienia kwot wydobycia obowiązujacych w OPEC twierdzą też, że ropa jest droga przede wszystkim dlatego, że daleko niewystarczające są moce przetwórcze rafinerii w krajach uprzemysłowionych. Zwracają też uwagę, że odbiorcy ropy w Europie czy Japonii wcale nie płacą za nią tak dużo, bo korzystają przecież z niskiego kursu dolara. Nawet w USA, po uwzględnieniu spadku siły nabywczej tamtejszej waluty, w której rozliczane są transakcje naftowe, cena baryłki jest teraz o jedną piątą niższa niż w czasie kryzysu z 1980 r., wywołanego islamską rewolucją w Iranie.

Reklama
Reklama

Gospodarka słabnie

Zwolennicy zwiększenia wydobycia zwracają uwagę, że cena ropy powyżej 77 USD za baryłkę jest wielkim obciążeniem dla krajów zużywających najwięcej tego surowca i w rezultacie powoduje spowolnienie wzrostu gospodarczego. Jest ono już widoczne choćby w Japonii, a najnowsze prognozy OECD i Komisji Europejskiej zapowiadają słabsze tempo także w USA i w Europie.

Jeśli jednak gospodarka rzeczywiście słabnie, to nie ma sensu zwiększać wydobycia ropy, bo w takich warunkach nikt nie kupi dodatkowych baryłek. OPEC nie chciałby więc powtórzyć błędu z końca 1997 r., kiedy na spotkaniu w Dżakarcie zwiększył wydobycie, a wkrótce popyt na ropę drastycznie zmniejszył się po wybuchu kryzysu gospodarczego w Azji i cena baryłki spadła do 10 USD.

Ropa jest i będzie droga

Ceny ropy naftowej od dwóch lat ocierają się o barierę

80 USD za baryłkę i jeśli nic się nie zmieni, to pewnie wkrótce ją przekroczą. Od czasu do czasu pojawiają się prognozy, że już niedługo za baryłkę trzeba będzie płacić 100 USD i więcej.

Reklama
Reklama

Ropa jest i będzie droga, dlatego że możliwości istotnego zwiększenia jej wydobycia i przerobu są niewielkie i ma je właściwie tylko Arabia Saudyjska. Zasoby pod dnem Morza Północnego powoli się kończą, a rosyjskie są trudno dostępne. Natomiast popyt, zwłaszcza w Chinach, będzie rosnąć, bo obecnie zużycie na mieszkańca wynosi tam

2 baryłki przy 25 w USA.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama