Dolar jest najtańszy od czasu wprowadzenia wspólnej waluty europejskiej (styczeń
1999 r.). Za euro płacono wczoraj już 1,3914 USD, o 0,6 centa więcej, niż wynosił rekord z 24 sierpnia. Notowania "zielonego" idą w dół, bo rynek jest przekonany, że w przyszłym tygodniu Fed obniży stopy procentowe, chcąc złagodzić skutki kryzysu na rynku nieruchomości. Zyskuje też złoty. Wczoraj kurs zbliżył się do 2,71 zł za USD i jest bliski pokonania dołka z połowy lipca, kiedy dolar był najtańszy od pełnego uwolnienia naszej waluty w 2000 r.
- Spadek notowań dolara może jeszcze potrwać - mówi "Parkietowi" Anton Brenden z Dexia Asset Management.
Z wyjątkowo słabych notowań dolara poniekąd wynikają także rekordy na rynku ropy naftowej. Wczoraj za baryłkę w Nowym Jorku płacono już 80,18 dolara, czyli o 1,41 dolara więcej, niż wynosiło dotychczasowe historyczne maksimum z 1 sierpnia tego roku.
Ropa naftowa drożeje głównie ze względu na przekonanie, że nawet po środowej decyzji kartelu OPEC o podniesieniu produkcji o pół miliona baryłek trudno będzie zaspokoić popyt w nadchodzącym sezonie grzewczym.