Rezygnacja premiera Shinzo Abe ze stanowiska i gorsze nastroje konsumentów doprowadziły do spadku cen akcji na tokijskiej giełdzie. Indeks Nikkei 225 najpierw zyskał 1 proc., a później spadł o 0,5 proc.
Powodem dymisji jest niezdolność rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) odzyskania zaufania opinii publicznej po przegranych wyborach do izby wyższej parlamentu. Abe powiedział, że utracił "polityczną energię", a jego następca wkrótce zostanie wyłoniony. LDP po raz pierwszy w historii straciła kontrolę nad senatem.
- Początkowo informację o rezygnacji Abe niektórzy uznali za dobrą wiadomość, ale później nastroje szybko pogorszyły się - powiedział Yasuhiro Kunii, zarządzający Daichi Mutual Life Insurance. Jego zdaniem, następcy Abe nie uda się szybko znaleźć, co oznacza, że niepewność będzie się przeciągać. Może to zniechęcić wielu inwestorów zagranicznych zaskoczonych nagłą rezygnacją szefa rządu.
Od lipcowych wyborów rosła presja na premiera, dla którego poparcie spadło poniżej 30 proc. W tym czasie dymisje złożyło czterech ministrów, a jeden popełnił samobójstwo.
- Jest oczywiste, że w bliskiej przyszłości będziemy mieli do czynienia z niepewnością, a rynki tego nie lubią - uważa Marshall Gittler, zarządzający w Deutsche Bank Private Wealth Management w Singapurze.