Przedstawiciele 10 firm mięsnych wystąpili z listem do premiera i apelują, by Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) zmieniła sposób przechowywania mięsa. - Teraz jest ono przechowywane w półtuszach. Jeżeli Agencja Rezerw Materiałowych zgodziłaby się na proponowany przez branżę sposób przechowywania mięsa, to budżet państwa zaoszczędziłby kilkadziesiąt milionów złotych rocznie - przekonuje Bogdan Twardowski, dyrektor handlowy zakładów Duda-Bis. Przedstawiciele branży proponują, aby mięso przechowywać nie w półtuszach, lecz w blokach - czyli bez zbędnych części, takich jak skóry i kości.

Według wyliczeń ekspertów z Instytutu Mięsnego i Tłuszczowego z Poznania, dzięki takiej zmianie, masa surowca do zamrożenia zmniejszyłaby się o około 30 proc., a czas zamrażania nawet do 50 proc. O około 30 proc. miałaby się zmniejszyć również powierzchnia składowania. - Apelowaliśmy już do Agencji Rezerw Materiałowych, ale z niewiadomych względów nie jest ona zainteresowana tą zmianą - podkreśla B. Twardowski.

Co ciekawe, do tej pory składowaniem mięsa w Polsce zajmuje się zaledwie 13 firm (wśród niech m.in. Zakłady Mięsne Biernacki i giełdowa Duda) - z ponad 1280 istniejących w branży. Przedstawiciele niektórych spółek narzekają, że duże firmy z Wielkopolski niemal zmonopolizowały ten obszar i mają wyłączność na przetargi. - Jeżeli Agencja zgodziłaby się na zmianę sposobu przechowywania mięsa, to więcej podmiotów miałoby dostęp do tego systemu. Wzrosłaby konkurencja i spadłyby ceny - wyjaśnia B. Twardowski. Warto podkreślić, że stawki płacone firmom przez ARM za składowanie półtusz są nawet dwukrotnie wyższe od rynkowych. Tymczasem obecny system preferuje duże firmy, które mają odpowiednie powierzchnie do składowania półtusz.

Wśród podmiotów, które apelują do rządu i ARM, są m.in.: Sokołów, Duda-Bis i Polmeat. Dwie ostatnie firmy rozważają debiut na GPW. - Jest to jedna z opcji. Mogłoby dojść do niej już w przyszłym roku. Na razie jednak jest za wcześnie, by powiedzieć coś więcej - mówi Marian Duda, prezes Dudy-Bis z Sosnowca. Janusz Marchlewski, prezes spółki Polmeat, również myśli o wprowadzeniu przedsiębiorstwa na giełdę. - W ubiegłym roku mieliśmy około 150-170 mln zł przychodów, przy rentowności netto około 2,5 proc. W tym roku wyniki będą podobne. Na razie szukamy partnerów, którzy by nas dokapitalizowali. Jak będziemy mogli pokazać lepsze wyniki, wtedy wejdziemy na giełdę - zapowiada.

Przedstawiciele branży (od prawej): dyrektor handlowy Dudy-Bis Bogdan Twardowski, prezes Dudy-Bis Marian Duda, ekspert SGGW Andrzej Pisula, specjalista z Instytutu Przemysłu Mięsnego i Tłuszczowego Eugeniusz Piotrowski, dyrektor Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP oraz prezes Polmeat Janusz Marchlewski.