Od wczoraj inwestorzy mogą handlować na GPW certyfikatami strukturyzowanymi austriackiego Raiffeisen Centrobanku. Do obrotu trafiło osiem serii tych instrumentów. Mają prostą konstrukcję (są tzw. trackerami) - zmiana wartości z góry określonego instrumentu bazowego (indeks lub cena surowca) przenosi się wprost na wycenę certyfikatu danej serii. Przykładowo, jeśli certyfikat strukturyzowany opiera się na cenie złota, to jej wzrost o 1 proc. powoduje automatycznie wzrost wyceny tego certyfikatu o 1 proc. Przy spadkach cen metalu certyfikat traci na wartości dokładnie tyle samo, co złoto.

Certyfikaty 6 serii opierają się na wybieranych przez Raiffeisena akcjach spółek giełdowych o największej kapitalizacji i płynności. Certyfikaty z serii CECE odzwierciedlają cenę koszyka walorów 13 spółek polskich, 8 czeskich i 6 węgierskich. Instrumenty serii CECExt Eur oparte są na wycenie 44 "blue chipów" z Bułgarii, Chorwacji, Polski, Rumunii, Słowenii, Czech i Węgier. Z kolei certyfikaty DJ Euro Stoxx 50 opierają się na 50 papierach z 18 krajów europejskich (m.in. na akcjach Nokii i Siemensa), DAX Index - na 30 niemieckich firmach notowanych we Frankfurcie, Russian Depositary Index - na akcjach rosyjskich spółek notowanych w Londynie (m.in. Gazpromu), Eeast Basket UK - na wycenie 12 głównych przedsiębiorstw z Ukrainy i Kazachstanu. Prawie wszystkie certyfikaty działają w oparciu o indeksy cenowe, zatem nie można liczyć na wypłatę dywidendy. Wyjątkiem są certyfikaty DAX Index.

Kolejne dwie serie instrumentów odzwierciedlają wahania cen złota oraz ropy "Brent".

O płynność wszystkich certyfikatów dba wiedeński Raiffeisen, który przez całą sesję składa zlecenia kupna i sprzedaży.