Wiele wskazuje na to, że w poniedziałek zakończyła się rozpoczęta 27 sierpnia korekta spadkowa cen akcji i rozpoczął się nowy impuls wzrostowy zbliżony swym charakterem do tego z okresu 17-27 sierpnia. Przy tym założeniu celem obecnej zwyżki byłyby dla WIG20 okolice 3850 pkt, czyli strefa oporu wyznaczona przez serię lokalnych szczytów z czerwca i lipca (od 3755 do 3900). Obecną zwyżkę można porównywać do tej, która miała miejsce w czerwcu i lipcu ubiegłego roku po wiosennym 20-proc. spadku WIG. Wtedy rynek zwyżkował przez 7 tygodni, osiągając w apogeum poziom o 5,5 proc. niższy od poprzedniego rekordu. Obecnie rynek zwyżkuje już 4 tygodnie. Gdyby rynek zachowywał się po wyjściu z ostatniego dołka dalej podobnie do schematu przerabianego przed rokiem, to koniec zwyżki nastąpiłby w okolicach poziomu 3700 za 3 tygodnie. Przed rokiem szczyt pierwszej zwyżki po wiosennym 20-proc. spadku rynku nastąpił w 12 tygodni od ustanowienia poprzedzającego spadek rekordu. Obecnie od czerwcowego szczytu upłynęło już ponad 9 tygodni, co ponownie pozwala oczekiwać szczytu za niecałe 3 tygodnie. Obecnie rynek dotarł jednak do silnego oporu wyznaczonego przez dwa ostatnie lokalne szczyty oraz opadającą 45-sesyjną średnią, co oznacza, że przełamanie tego oporu nie odbędzie się z marszu. Wczoraj poznaliśmy rewelacyjne dane na temat inflacji - wg GUS ceny detaliczne były w sierpniu tylko 1,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. Odsuwają one groźbę szybkich podwyżek stóp. Swoją drogą dynamikę wskaźnika inflacji w naszym kraju można porównać np. do tej w Bułgarii (+12 proc. w sierpniu).
Jeśli się to porówna do wynoszących 4 proc. stóp bułgarskiego banku centralnego oraz deficytu obrotów bieżących, który - według prognoz - ma w tym roku sięgnąć 20 proc. PKB, to otrzymujemy kolejny oprócz Rumunii i republik bałtyckich przykład kraju, w którym wprowadzenie stałego względem euro kursu lokalnej waluty doprowadziło do stworzenia idealnych warunków dla kryzysu finansowego.
SEB TFI