Informacja o podwyżce stopy procentowej w Chinach i kolejne niekorzystne doniesienia o sytuacji na rynkach kredytowych zepchnęły w piątek notowania miedzi z poziomu najwyższego od pięciu tygodni. Tona metalu z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 7465 USD, o 1 proc. mniej niż w czwartek. Jednak w skali tygodnia metal i tak podrożał o ok. 4 proc. Inwestorzy z rynku metali mają ból głowy wcale nie mniejszy niż gracze z rynku akcji. Z jednej strony mogą niepokoić się ewentualnym spadkiem popytu na miedź, jeśli kryzys kredytowy faktycznie przełoży się na zahamowanie gospodarki w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, w których też - przede wszystkim w Wielkiej Brytanii - pojawiają się jego symptomy. Z drugiej mają w perspektywie cięcie stóp procentowych w USA (pierwsza tego rodzaju decyzja możliwa jest już w najbliższy wtorek), które może znacząco złagodzić skutki kryzysu. W piątek trochę niepokoju wprowadziła informacja z Chin, które są największym konsumentem miedzi.
Od soboty tamtejszy bank centralny podnosi główną stopę procentową do 7,29 proc., poziomu najwyższego od dziewięciu lat. Zdaniem analityków, choć to już piąta podwyżka stóp w tym roku, wcale nie musi jednak zaszkodzić gospodarce, która pędzi w tempie ponad 10 proc. Podkreślają, że w Chinach popyt na miedź wciąż rośnie w tempie dużo szybszym, aniżeli rośnie ich własna produkcja. Jeśli zgodnie z przewidywaniami Fed obetnie we wtorek stopy, analitycy spodziewają się dalszego wzrostu notowań metali
bazowych.
PARKIET