Reklama

Informatyka szuka dna

Przeciętnie rzecz biorąc, spółki zajmujące się dostawą oprogramowania i usług informatycznych, nie są drogie. Mimo to ryzykowne byłoby ulokowanie w nich pieniędzy, zanim pojawią się sygnały powrotu trendu wzrostowego

Publikacja: 17.09.2007 08:49

W cotygodniowych artykułach poświęconych poszczególnym branżom konsekwentnie opieramy się na dwóch metodach oceny atrakcyjności akcji: analizie technicznej oraz analizie poziomu wskaźników wyceny na tle przeszłości. Nie zawsze oba te podejścia prowadzą do identycznych wniosków. W takich sytuacjach preferujemy analizę techniczną, gdyż często rynek dyskontuje zjawiska fundamentalne, które dopiero później znajdą odzwierciedlenie w wynikach finansowych spółek.

Branża dostawców oprogramowania i usług informatycznych jest dobrym przykładem tego, że wnioski płynące z analizy technicznej pozwalają ochronić kapitał inwestorów. Na początek przyjrzyjmy się sytuacji, w jakiej branża IT znajdowała się trzy miesiące temu, zanim jeszcze doszło do niedawnej silnej przeceny.

Rys historyczny

Jak widać na wykresie, obliczany przez nas indeks IT (grupujący 13 dostawców oprogramowania i usług o rocznych przychodach powyżej 50 mln zł) powoli oddalał się wówczas od kwietniowego szczytu. Poziom wycen w branży nie zapowiadał pogłębienia korekty - przeciętny wskaźnik cena/zysk wynosił około 25, i był na poziomie neutralnym na tle poprzednich lat (w przeciwieństwie do wielu innych branż, gdzie akcje były zdecydowanie zbyt drogie). Co więcej, korzystne wydawały się perspektywy stojące przed spółkami IT - wzrost gospodarczy i potencjalna fala zamówień publicznych.

Mimo tych pozytywnych lub przynajmniej neutralnych czynników fundamentalnych branża nie zdołała uchronić się przed późniejszą głęboką korektą, wywołaną głównie przez pogorszenie nastrojów na całej giełdzie. Inwestorzy śledzący sygnały analizy technicznej w porę mogli jednak wycofać się ze swych lokat w branżę. Dobrze obrazuje to wykres naszego indeksu. Sygnał sprzedaży pojawił się w końcu lipca, gdy indeks przebił poziom wsparcia wynikający z dołków z maja i czerwca oraz lokalnego szczytu z lutego. Konsekwencją tego wydarzenia był późniejszy spadek o blisko 16 proc.

Reklama
Reklama

Trend spadkowy dyktuje

warunki

Po co tak dużo miejsca poświęciliśmy na opisanie wydarzeń sprzed paru miesięcy? Dlatego, że mają one duże znaczenie dla tego, co może czekać branżę w niedalekiej przyszłości. Podstawową konsekwencją przebicia przez indeks serii wsparć było powstanie średnioterminowego trendu spadkowego - kolejne szczyty i dołki położone są coraz niżej. To spora różnica w stosunku np. do opisywanej przed dwoma tygodniami branży metalowej, gdzie mimo przeceny indeks Metale nie spełnił kryteriów tendencji zniżkowej.

Ponieważ analiza techniczna polega nie tyle na "wróżeniu", o ile jeszcze mogą spaść kursy, lecz na trzymaniu się sygnałów płynących z rynku, nie ma sensu próbować prognozować, o ile jeszcze indeks IT pogłębi sierpniowy dołek, czy może wręcz przeciwnie - czy ostatnie odbicie okaże się trwałe. W tej chwili analiza techniczna nie daje jeszcze powodów, by kupować walory spółek informatycznych (mowa oczywiście ogólnie o całej branży, a od tej reguły mogą być wyjątki). Sygnał taki pojawiłby się dopiero w momencie pokonania poziomu oporu. Indeks IT musiałby wrócić powyżej przebitych w końcu lutego dołków. Do poziomu tego brakuje blisko 12 proc. - o tyle przeciętnie musiałyby wzrosnąć notowania spółek.

Natychmiast należałoby też zareagować, gdyby indeks IT przebił sierpniowy dołek. Do poziomu tego brakuje jeszcze 6 proc. W takim przypadku rozsądnym wyjściem byłoby pozbycie się akcji spółek informatycznych. Do czasu pojawienia się któregokolwiek z tych sygnałów, sytuacja jest neutralna i nie skłania do podejmowania decyzji. Podobne poziomy wsparcia i oporu znaleźć można na wykresach większości poszczególnych firm.

Wyceny na neutralnym

Reklama
Reklama

poziomie

Konsekwencją opisanych na wstępie wydarzeń z ostatnich miesięcy jest to, że na drugim planie jest poziom wycen spółek. Jak wynika z naszych obliczeń, przeciętny C/Z dla 9 dużych spółek (dla których dostępne są porównywalne dane z przeszłości, których nie zniekształciły fuzje i przejęcia) wynosi obecnie 20,4.Z jednej strony nie jest to dużo. Wartość ta jest o 16 proc. niższa od mediany za ostatnie cztery lata, a jednocześnie aż o 35 proc. niższa od maksimów z tego samego okresu. Co więcej, za każdym razem, gdy C/Z w ostatnich trzech latach spadał w okolicę 20 (a więc poziomu niewiele oddalonego od obecnej wartości), zapowiadało to rychły powrót mody na spółki informatyczne. Zdarzyło się to trzy razy - w maju 2005, listopadzie 2005 i w czerwcu 2006. W każdym z tych przypadków kolejne trzy miesiące przyniosły silną zwyżkę indeksu IT - przeciętnie o 19 proc.

To daje podstawy by sądzić, że potencjał spadkowy wynikający z obecnego niekorzystnego trendu nie jest duży, o ile już się nawet nie wyczerpał. Problem polega jednak na tym, że w którymś momencie przeceny może nie powstrzymać "magiczny" poziom C/Z równy ok. 20. Nie ma żadnej gwarancji, że wskaźnik ten nie spadnie w czarnym scenariuszu (w przypadku np. recesji w USA) jeszcze np. o połowę. Z tego właśnie powodu warto cały czas obserwować sygnały płynące z analizy technicznej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama