The New York Times
14 września 2007
Woda zamiast pepsi,
czyli idzie spowolnienie
Kiedy Annie Cox nie wie, w jaką stronę zmierza gospodarka - to samo pytanie zadaje sobie dziś wielu na Wall Street - patrzy na zamówienia napojów w restauracji, którą prowadzi w Oklahoma City. W ostatnich tygodniach pani Cox zaobserwowała pewne pogorszenie, co każe jej sądzić, że interes może się kręcić słabiej w najbliższych miesiącach. - Kiedy klienci zaczynają zamawiać wodę zamiast herbaty czy Pepsi, oznacza to, że ograniczają wydatki - mówi pani Cox, która prowadzi restaurację Sherri?s Diner. Leon Tuberman, szef Barn Furniture Mart w południowej Kalifornii, też jest ostrożny. Mimo kłopotów na rynku mieszkaniowym, jego firma, handlująca meblami, notuje tylko 5-proc. pogorszenie wyników. Ale pan Tuberman nie szuka zmienników dla pięciu pracowników, którzy opuścili ostatnio jego firmę, bo nie spodziewa się, że wydatki jego klientów wzrosną.