Wniosek zarządu Elektrimu o wycofanie spółki z obrotu giełdowego był, w ocenie władz GPW, niewystarczająco umotywowany, żeby mógł zostać zaakceptowany. - Zarząd Elektrimu nie przekonał nas, że wyprowadzenie firmy z obrotu będzie lepiej chroniło interesy akcjonariuszy - skomentował Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Giełda nie zamyka jednak zarządowi Elektrimu drogi do wycofania firmy z obrotu. Jeśli w kolejnym wniosku (o ile taki zostanie złożony) przedstawi wystarczające argumenty, może liczyć na pozytywną decyzję.
Jej wydanie będzie jednak obwarowane dodatkowymi zobowiązaniami. Pierwszym jest zapewnienie akcjonariuszom spółki możliwości sprzedaży akcji w wezwaniu. Ponadto Elektrim będzie musiał się zobowiązać do informowania, za pośrednictwem strony internetowej, o przebiegu postępowania upadłościowego.
Pytani przez "Parkiet" prawnicy zgadzają się z werdyktem zarządu GPW. - Uważam, że decyzja zarządu giełdy jest ze wszech miar trafna. Potwierdziły się moje wcześniejsze sugestie, że akcjonariusze muszą mieć możliwość wyjścia z inwestycji w drodze ogłoszenia wezwania na 100 proc. akcji - stwierdził Mateusz Rodzynkiewicz z kancelarii radców prawnych Oleś & Rodzynkiewicz. Przedstawiciele Elektrimu nie chcieli ustosunkować się do decyzji GPW. Komentarza odmówiło zarówno kierownictwo konglomeratu, jak i Zygmunt Solorz-Żak, największy akcjonariusz przedsiębiorstwa. - Nie będę komentował werdyktu giełdy - powiedział. Nie wiadomo zatem, czy Elektrim będzie chciał złożyć uzupełniony lub całkowicie nowy wniosek, czy zrezygnuje z prób wycofania spółki z obrotu.
W poniedziałek kurs Elektrimu zachowywał się wyjątkowo spokojnie. Papiery zyskały 3,5 proc. przy niskich obrotach.