Z badań GfK Polonia na zlecenie Business Centre Club wynika, że liczba zwolenników przyjęcia euro przewyższyła odsetek przeciwników. Za wspólną walutą opowiedziało się 46 proc. badanych (w 2005 r. było to 32 proc.); przeciw - 44 proc. (wobec 53 proc. przed dwoma laty). Sondaż obnażył jednak brak wiedzy o euro. 49 proc. Polaków uważa się za "niezbyt dobrze poinformowanych", 20 proc. za "wcale niepoinformowanych". Z tego powodu BCC rozpoczęło wczoraj kampanię społeczną na rzecz szybkiego przyjęcia wspólnej waluty "Pro-euro".

Przedsiębiorcy i eksperci zastanawiali się, jak informować o korzyściach i kosztach rezygnacji ze złotego. Cezary Wójcik, szef Biura ds. Integracji ze Strefą Euro w NBP, potwierdził, że pełny raport na ten temat będzie gotowy pod koniec 2008 r., najpóźniej na początku 2009 r. Nie wykluczył, że wcześniej publikowane będą cząstkowe raporty tematyczne (np. o synchronizacji cyklów koniunkturalnych Polski i Unii Europejskiej). - Kończymy właśnie budowę podstaw organizacyjnych Biura - poinformował. Ekipa C. Wójcika liczy w tej chwili osiem osób. Do współpracy będą zapraszani specjaliści z innych departamentów banku centralnego, jak również eksperci zewnętrzni.

Część ekonomistów obawia się, że raport NBP powstanie zbyt późno. - Jest pewne prawdopodobieństwo, że już z końcem tego roku możemy spełnić kryteria konwergencji. Wówczas debata nad terminem przyjęcia wspólnej waluty szybko powróci - stwierdził Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego. W tym momencie Polska nie spełnia wymogów co do deficytu sektora rządowego i samorządowego, który powinien być niższy niż 3 proc. PKB. W listopadzie 2006 r. Ministerstwo Finansów prognozowało, że kryterium te spełnimy dopiero w 2009 r. Na koniec tego roku relacja deficytu do PKB wynieść miała 3,4 proc. Założono przy tym wzrost gospodarczy na poziomie 5,1 proc. Teraz MF spodziewa się dynamiki 6,5 proc. i mniejszej głównej składowej niedoboru sektora - czyli deficytu budżetowego.

Badania GfK pokazały, że o ile Polacy łatwo potrafią wymienić obawy związane z euro (zaokrąglanie cen w górę, pogorszenie się sytuacji materialnej, trudności z przywyknięciem do nowej waluty czy też ryzyko pojawienia się fałszywych banknotów), o tyle niewiele mogą powiedzieć o nadziejach z tym związanych (głównym argumentem jest ułatwienie przy podróżach do innych krajów).